• Wpisów:86
  • Średnio co: 22 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 15:31
  • Licznik odwiedzin:70 165 / 1964 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Cześć !
Tak więc, dawno tu nie pisałam ale postanowiłam że ostatecznie napiszę post gdzie wszystko wytłumaczę
Tak więc wiele osób pyta mnie czy pojawi się kolejny rozdział ?
Odpowiadałam różnie, ponieważ miała mieszane uczucia... Zdecydowałam , że ten blogu już nie będę prowadziła nie tylko ze względu że nie mam na to czasu, ale też nie mam na niego weny. Wiem, że podawaliście mi tysiąc pomysłów na zakończenie tej historii , ale jednak zdecydowałam się skupić tylko na jednym blogu ( www.internetowa-milosc.blogspot.com ) Tam mam więcej weny na rozdziały, a przede wszystkim mam więcej stałych czytelników
Mam nadzieję, że zrozumiecie ...
Nie usuwam bloga z racji tego , że może ma ktoś ochotę poczytać go jeszcze raz albo zacząć czytać

  • awatar Gość: Wpadnij do mnie niezwykledziewczynyy.blogspot.com
  • awatar Gość: Poznaj miłość życia http://www.only-love.pl
  • awatar Gość: Ja też nje lubje dag ;c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Opowiadanie o internetowej miłości. <3
Zapraszam
http://internetowa-milosc.blogspot.com/
*,*,*,*,*
http://www.facebook.com/pages/Po-co-chodzi%C4%87-Jak-mo%C5%BCna-lata%C4%87-3/497808366907422?fref=ts - ZAPRASZAM ŚWIETNA STRONKA LAJKUJCIE LUDZIE :> !

Zapraszam również do lajkowania tej stronki
http://www.facebook.com/pages/Przy-tobie-wiem-co-to-szcz%C4%99%C5%9Bcie/367079876693479
KOCHANI WIELKA PROŚBA . ZALAJKUJCIE TĄ STRONKĘ . ! JEST NOWA I NAPRAWDĘ WARTA ZALAJKOWANIA !
PROSZĘ . <3
http://www.facebook.com/pages/Dzi%C4%99kuj%C4%99-tym-co-s%C4%85-i-byli-pierdol%C4%99-tych-co-si%C4%99-odwr%C3%B3cili/479929688708739
TO SAMO RÓBCIE TU PLIISKA <3
http://www.facebook.com/SzanujeszAlboWypierdalasz
UWAGA , UWAGA !
POMAGAM KOLEŻANCE ZBIERAĆ LAJKI , POMÓŻCIE I DAJCIE TU LAJKA - > http://www.facebook.com/ChaosWdziekow
 

 
Hej
Jak może wiecie z Facebooka zaczęłam pisać takie dla siebie jak na razie nowe opowiadanie. Na razie nie chce zakładać nowego bloga, ale chciałabym wam udostępnić kilka rozdziałów na Facebooku . Opowiadanie o dziewczynie która poznaje w internecie tajemniczego chłopaka który okazuje się być... I tutaj nie powiem Akcja na prawdę jest ciekawa i moim zdaniem warta przeczytania . Jeśli chcecie aby pojawiło się przynajmniej na FB , Lajkujcie moją strone a przede wszystkim piszcie tam że chcecie abym dodała , bo jak nikt nie będzie chciał no to nie dodam bo po co ...
http://www.facebook.com/pages/Opowiadanie-o-%C5%BCyciu-nastolatki/411548505585045
Szczęśliwego Nowego roku !!!!!!! <3
ZAPRASZAM WAS WSZYSTKICH DO LAJKOWANIA TEJ STRONKI!!!!!!!!! BARDZO FAJNA
http://www.facebook.com/pages/Nie-przesadzasz-z-zajebisto%C5%9Bci%C4%85-/403246153056032
RÓWNIEŻ TĄ LAJKUCJE SUPER JEST :3 !
http://www.facebook.com/pieknatotyjestes.xd
_`-`-`-`-`-`-`-`-`-`-`-`-`-`-`-`-`-`-`-`-`--`
http://www.facebook.com/HappyyViolence - DAJEMY LAJKI TEJ STRONCE !!!!
***.
http://www.facebook.com/HejPieknaJebnijSmajla?fref=ts - LAJKI DLA TEJ STRONKI PROSZĘ !
  • awatar Gość: Właśnie przeczytałam wszystkie twoje rozdziały I muszę stwierdzić że nigdy nie czytałam tak świetnego bloga Błagam dodaj jeszcze rozdziały , proszę !!!!
  • awatar japan-fan: Fajny blog ;)
  • awatar cytatowo *.*: Hej ;) Super blog, zapraszam do mnie http://candykrejzolki.pinger.pl/ ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (28) ›
 

 
Hej <3
No więc na waszą prośbę, założyłam tego Fan Page
-> http://www.facebook.com/pages/Opowiadanie-o-%C5%BCyciu-nastolatki/411548505585045?sk=page_insights
Lajkujemy
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Rozdział 66

Sebastian miał plan pojechać na łyżwy, jednak nasz zakupowy szał wygrał. Nie chciał za bardzo z nami jechać, ale nie miała wyboru. Kiedy wszyscy zaczęliśmy się szykować do centrum handlowego, podeszłam do Patrycji, która siedziała smutna trzymając w ręku telefon :
-Pati, co się stało?-zapytałam.
-Nic.-odpowiedziała ze łzami w oczach.
-No jak to nic?! Przecież widzę, że płaczesz...-oznajmiłam wyciągając z torebki chusteczkę.
-To dość skomplikowane, żebyś zrozumiała...-odparła wycierając łzy.
-Dziewczyno, nawet nie zdajesz sobie sprawy ile ja takich skomplikowanych spraw przeżyłam w życiu!-powiedziałam z lekkim uśmiechem.
-No niech ci będzie... Dwa miesiące temu poznałam na imprezie chłopaka w którym od razu zakochałam się po uszy! Spotykaliśmy się kilka razy i sądziłam ,że on też coś do mnie czuje... Ja to biorę na poważnie, ale on nie... Nie chce się ze mną w ogóle teraz widzieć, nawet na smsy mi nie odpowiada!-opowiedziała histerycznie płacząc.
-Właśnie tacy są chłopacy. Kobieto, to jest stu procentowy idiota! Nie ma się czym przejmować. Ten chłopak nie jest ciebie wart! Uwierz mi... - odrzekłam przytulając się do niej.
-Karola, ale ja go kocham! Nie ma chwili o której bym o nim nie pomyślała!-wykrzyczała.
-I tych chwil będzie co raz mniej bo jesteś teraz u mnie! Nie ma po co zawracać sobie głowy takimi debilami, lepiej zamartwiaj się czy nam nie braknie pieniędzy na zakupach.-powiedziałam śmiejąc się.
-Masz racje! Szkoda na niego łez!-odrzekła pewna siebie.
-No i oto mi chodziło! Widzimy się w samochodzie!- krzyknęłam kierując się do drzwi wyjściowych.
***
W czasie drogi do centrum handlowego nastała zupełna cisza. Widziałam , że Patrycja jest nadal zasmucona , ale już było o wiele lepiej... Sebastian nie do końca wiedział o problemach Patrycji , ale raczej go to nie interesowało. W końcu to chłopak!
Gdy zajechaliśmy do celu, było strasznie dużo ludzi. Nie wiedzieliśmy dlaczego tak jest, ale kiedy weszliśmy do środka wszystko się wyjaśniło. Odbywał się casting do programu o modelkach. Od razu przypomniała mi się Agnieszka i cała ta sprawa z modelingiem. Kiedy przypadkowo przechodziliśmy kolo sceny w oddali ktoś wykrzyczał moje imię:
-Karolina!
Rozejrzałam się na wszystkie strony a następnie do tylu. W oddali ujrzałam Karola. Mój największy koszmar właśnie wtedy nastąpił. Musiałam się zatrzymać ,ponieważ Karol biegł w moja stronę. Miny Patrycji i Sebastiany ukazywały wielki znak zapytania. Opuściłam głowę w dół i czekałam na najgorsze...
-Cześć! Jak dobrze cie widzieć ! Co ty tu robisz?- zapytał przytulając się do mnie.
-Hej! Yyy, przyjechałam na zakupy, a ty ?!- odpowiedziałam lekko zdenerwowana.
-A no racja!. Ja jestem fotografem na dzisiejszym castingu...- oznajmił z uśmiechem na twarzy.
-A no to super! My już musimy iść, na razie!
-Jak to? To nie przedstawisz mnie swoim znajomym?! - spytał.
-Może innym razem, teraz nie mamy czasu...
-Jak to nie mamy czasu? Mamy go aż za wiele! Jestem Sebastian, miło mi! Mogę wiedzieć skąd się znasz z Karoliną ?
-Karol jestem ,mi również milo! To Karolina o niczym nie opowiadała?!?!- odrzekł zdziwiony.
-Ale o czym?!- zapytał z podniesionym tonem.

________________________________________________
Wreszcie jest ! Kto by cierpliwy i czekał spokojnie ma . Rozdziały pojawiały się rzadko z racji szkoły i poprawianiu ocen . Obiecałam ze napisze w święta i dotrzymałam obietnicy !. Za niedługo chce zakończyć tego bloga z powodu takiego ze nie mam już pomysłów na następne rozdziały. I tak jestem z siebie dumna ze udało mi się napisać 66 rozdziałów Koniecznie piszcie czy wam się podoba ! ) . Do następnego papa <3
P.s : Co wy na to jakby założyła Fan Page ? . Mogłybyście być na bieżąco bo pisałabym kiedy nowy rozdział i wgl . Piszcie czy jesteś zaa . Jeśli będzie dużo osób za tym założę , a jak nie to nie ma po co
Mój blog bierze udział w konkursie na najlepszy blog roku:
http://blogroku.pl/2012/kategorie/opowiadanie-o-lzyciu-nastolatki,8l,blog.html
  • awatar Gość: Nie wierzę mogłaś skaczyc to opowiadanie
  • awatar Gość: kocham Twoje opowiadanie.<3 jest mega.*.* Zapraszam Cię i wszystkich innych do mojego nowo założonego bloga: http://storiesofthelife.bloog.pl/ pozdrawiam.: )
  • awatar Gość: czy mogłabys mi wysłac wszystkie rozdziały na gimeila magda.amgraf@gmail.com plis
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (33) ›
 

 
Zapraszam was na bloga mojej koleżanki z najnowszymi zdjęciami Site Models .
http://photography-site-models-chery.blogspot.com/
Wesołych Świąt <3
 

 
Rozdział 65

Kiedy otwarłam drzwi, w moich oczach ukazała się Patrycja, siostra Sebastiana a moja najlepsza koleżanka. Nie mogłam uwierzyć że, spotkamy się ponownie w takiej sytuacji i w takim miejscu. Bardzo się zmieniła. W jej oczach widziałam szczęście i miłość. Musiałam zapytać, co się tak wspaniałego stało , że aż opromieniała na twarzy, ale przed tym, potrzebowała chwili radości.
-Niespodzianka!-krzyknęła Pati.
-Co ty tutaj robisz?!-zapytałam z zachwytem.
-Na jak to co?! Przyjechałam cię odwiedzić! Długo się nie widziałyśmy, więc pomyślałam ,że teraz będzie najlepszy moment ,aby to nadrobić.-odparła z uśmiechem na twarzy.
-Racja, i pierwszym przystankiem będą zakupy!-odrzekłam pewna siebie.
-Hola, hola, a nie zapomniałyście o mnie?- westchnął z lekkim śmiechem Sebastian.
-Skarbie wybacz, ale nie wiedziałam że zrobisz mi taką ogromną niespodziankę...-oznajmiłam przytulając go.
-Wybaczam, ale myślę że mi to jakoś wynagrodzisz...- szepnął mi do ucha w trakcie przytulania.
-No nie wiem, nie wiem...- odpowiedziałam podstępnym głosem.
***
Po kolacji która była w niesamowitej atmosferze, poszliśmy wszyscy do swoich pokoi. Niestety Patrycja musiała spać w salonie, z racji tego że nie mamy pokoi gościnnych. Kiedy szłam ze Sebastianem do naszej sypialni obściskiwaliśmy się nawzajem. Bardzo mi go brakowało i nie mogłam się powstrzymać aby go wycałować. Gdy weszliśmy do pokoju, Sebastian zaczął mnie rozbierać, po czym ja robiłam to samo. Poczułam dreszcze, kiedy zaczęłam dotykać jego jedwabiste ciało i kiedy poczułam męskie perfumy na jego ciele. Sebastian robił to delikatnie i namiętnie... To była moja najlepsza noc w życiu!
***
Kiedy obudziłam się, nie wiedząc która jest godzina, ujrzałam Sebastiana w tulącego w poduszkę. Ja byłam w samej bieliźnie, i tylko przykryta kocem.Ubrałam na siebie luźną bluzkę Sebastiana i zeszłam po cichu na dół do kuchni, z nadzieją że Patrycja jeszcze słodko śpi. Niestety moje przypuszczenia były błędne. Gdy otworzyłam po cichu drzwi kuchenne, przy stole siedziała już Pati. Nie mogłam już wrócić do pokoju, ponieważ mnie zobaczyła. Było mi strasznie głupia z powodu mojego wyglądu, więc nie mogłam z siebie wydusić ani jednego słowa.
-Na reszcie wstałaś! Czy ty wiesz która jest godzina?!-zapytała.
-Przepraszam, ale wczoraj...yyy...-westchnęłam skrępowana.
-Nie musisz opowiadać, wszystko słyszałam...-oznajmiła śmiejąc się.
-Ale co?!
-No chyba nie masz dziesięciu lat i nie muszę ci tłumaczyć jak się robi dzieci...-odrzekła z uśmiechem.
Wtedy mnie zatkało! Nie sądziłam że ta noc była aż tak namiętna, że wszystko było słychać. Poczułam się niezręcznie i zaczęłam się pocić na całym ciele.
-Spokojnie, nie będę pytała o szczegóły! Może zmieńmy temat... Nie ma nic w lodówce!-powiedziała wstając z krzesełka.
-Jak to nic nie ma ?! Dopiero trzy dni temu byłam na zakupach i co ,nic już nie ma ?!-odparłam otwierając drzwi lodówki.
Kiedy ją otworzyłam, uświadomiłam sobie że jest to prawda... Ujrzałam zaledwie tylko pięć jajek i mleko.
-To w takim razie idę się przebrać i pojadę na zakupy!
-Nie, po co masz się trudzić! Zrobię nam wszystkim jajecznicę... -oznajmiła.
-Świetny pomysł! To ja idę obudzić Sebastiana i zaraz wracam! -powiedziałam wchodząc po schodach.
***
Gdy po cichu wróciłam do sypialni, Sebastian już nie spał. Widziałam po jego twarzy że był bardzo nie wyspany. Weszła na łóżko i powiedziałam:
-Skarbie, za chwilę będzie gotowe śniadanie...
-Patrycję znowu męczą kulinarne talenty?!-zapytał lekko się śmiejąc.
-Nie, po prostu nic nie było w lodówce i wpadła na pomysł żeby zrobić jajecznicę...-odparłam przytulając się do niego.
-To rozumiem. Jednak fajnie mieć siostrę.-odrzekł z uśmiechem.
-Super mieć tak świetnego faceta.-westchnęłam przybliżając moje usta do jego.
Gdy doszło do pocałunku, Patrycja weszła do pokoju i odparła:
-Śniadanie już na stole gołąbeczki!
-Już idziemy wróbelku!-odpowiedział Sebastian lekko się śmiejąc.
***
Przy śniadaniu zaczęliśmy rozmawiać o zaplanowaniu dzisiejszego dnia. Ja i Patrycja, miałyśmy plan pojechać na zakupy, jednak plany Sebastiany były zupełnie inne...
_____________________________________________

Wiem , że obiecałam dwa podrząd ale niestety nie wiedziałam że nie wyrobiłam się z czasem
Nie daje rady pisać długich rozdziałów , bo potrzebuje do tego czasu i też weny. Wiem , że może się zdarzyć że wam coś obiecam i tego nie dotrzymam , ale na prawdę czasami nie zdaje sobie sprawy ile mam jeszcze rzeczy do poprawki w szkole -,- . Miałam ochotę zawiesić tego bloga, ale nie zrobię tego ponieważ, tak was lubię że tego nie zrobię. Sami możecie zobaczyć ile blogerek rezygnuje z blogowania przez naukę. Musicie to zrozumieć . POSTARAM się napisać rozdział w ten piątek , ale nie wiem... Może uda mi się wcześniej , ale nie obiecuję ( już wiem żeby nie obiecywać wam takich rzeczy ). To wszystko... Przepraszam i proszę o zrozumiałość.
Dziękuję <3
LAJKUJCIE :3 - > http://www.facebook.com/pages/Twe-w%C5%82osy-twe-usta-trafiaj%C4%85-w-me-gusta/382162555180353
  • awatar Moda przemija,styl pozostaje...: Cudo.♥
  • awatar ...Angelaa ♥: @gość: A co Ty sobie myślisz, że co każdy ma czas? ;/ I propo ona pisze fajnie ;/ A w dodatku co Ty myślisz, że rozdziały w pięć minut się wymyśla .? Boże.. !
  • awatar Gość: @gość: Jak masz takie nastawienie do dziewczyny to na serio przestanie pisać...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (26) ›
 

 
Rozdział 64

Po małej kłótni w samochodzie z Agnieszką, pojechałyśmy do hotelu. Nie rozmawiając z nią, spakowałam wszystkie moje rzeczy do walizki i skierowałam się na recepcję aby zamówić taksówkę. Miałam mały problem z dogadaniem się, ale po jakiś piętnastu minutach doszliśmy oboje z recepcjonistą do zgody. Czekając przed hotelem, napisałam do Sebastiana sms , o której godzinie dokładnie będzie w domu. Odpisał ,że nie wie, dokładnie czy jutro wróci do domu, ponieważ loty są opóźnione przez nagłą śnieżycę. Szczerze, to ucieszyłam się bo będę miała więcej czasu, na ogarnięcie siebie, i domu...
** 10 godzin później **
Na reszcie w domu! Ten lot, był najgorszym w moim życiu! Przez te kilka godzin w pozycji siedzącej, rozmyślałam o całej tej sytuacji z Karolem. Może rzeczywiście pasujemy do siebie, ale nie mogę popełnić drugi raz tego samego błędu... Za wiele mnie łączy z Sebastianem... Tyle wspomnień, wspaniałych sytuacji... Ahhh, aż chce się żyć! Jednak nie zapomnę nigdy o Kubie, którego kochała i kocham najbardziej na świecie!
Dom był tak czysty i uporządkowany, jakby nigdy nikt w nim nie mieszkał... W sumie jest w tym trochę prawdy, bo mieszkałam tu zaledwie cztery dni. Ale teraz wszystko się zmieni! Sebastian za niedługo wróci i oboje będziemy sobie szczęśliwie mieszkać w naszym domku.
Pogoda w Londynie była wspaniała! Nie oczekiwanie spadł śnieg, a na domach zaczęły wisieć kolorowe lampki które rozświetlały londyńskie wieczory... Miałam ochotę, wyjść na dwór i ulepić bałwana jak za dawnych dobrych lat. Ale niestety nastał już wieczór i możliwość widzenia cokolwiek, była nierealna. Gdy usiadłam na sofie w salonie, i zaczęłam oglądać telewizor, nagle ktoś zadzwonił do moich drzwi. Nikt inny jak Sebastian nie przyszedł mi do głowy. Otwierając drzwi, przygotowałam ręce , aby rzucić mu się w ramiona, jednakże moje myśli okazały się błędne:
-Niespodzianka!!!-krzyknęła mama i Marcin wraz z moimi trzema siostrami.
-Co wy tu robicie?-zapytałam zdziwiona.
-Przylecieliśmy do ciebie, aby zrobić wam małą niespodzianką, a co nie cieszysz się?-spytał Marcin trzymający małą Olę.
-No cieszę, cieszę...- odpowiedziałam nie pewnie.
-To może nas teraz wpuścisz ? - odrzekła mama, lekko się śmiejąc.
-A no tak, proszę wejdziecie...-odparłam ,rozszerzając drzwi.
Wszyscy weszli rozglądając się dookoła. Denerwowało mnie to trochę, ponieważ ile razy można oglądać to samo przez kilkanaście minut?! Może za szybko się denerwuje, ale już na to nic nie poradzę... Kiedy zasiedliśmy na fotelach, rozpoczęła się rodzinna pogawędka:
-Kochanie, robiłaś już test ciążowy?-zapytała mama.
-Co? Test ciążowy!? Nie, po co?!-odparłam z podniesionym głosem.
-No w końcu musi być powód tych zaręczyn... Zabezpieczacie się w ogóle?!-spytała się bezczelnie.
-Co cię to w ogóle interesuje?! Nie jestem w żadnej ciąży, po prostu się kochamy nawzajem i tyle! A w ogóle po co ciągnę tą dyskusję!-wykrzyczałam porządnie wkurzona.
-Karolina, strasznie zrobiłaś się wrażliwa po tej przeprowadzce! Nie wiem co się z tobą stało...-odrzekła.
-Po prostu nie chce rozmawiać z tobą na takie tematy! Nie jesteś moją przyjaciółką, żeby się tobie zwierzała...-powiedziałam delikatnie.
-Niech ci będzie, ale żeby nie było, pytałam...
-Nie będę żałowała że ci nie powiedziałam...-oznajmiłam wstawiając wodę na herbatę.
***
Całe to spotkanie było strasznie napięte. Nie mieliśmy tematu na rozmowę, więc gadaliśmy o bzdurach. Nagle Magda odparła:
-A tak właściwie to gdzie jest Sebastian?
-Musiał pilnie wyjechać do mamy ,ponieważ miała wypadek...-odpowiedziałam.
-To coś poważnego?!-wybuchła głośno mama.
-Nie... Jutro ma wrócić już do domu...-oznajmiłam.
-Ohh, to dobrze. Już mnie serce zabolało, że coś mogło stać się poważnego jego matce...
Nagle z mojej torebki doszedł dźwięk smsa. Nie chciałam odczytać go przy wszystkich, ale ciekawość wygrała... Podeszłam do komody ,na której leżała torba i wyjęłam telefon by go przeczytać:
*Zaraz będę w domu, mam dla ciebie niespodziankę!*


Kiedy przeczytałam tą wiadomość od Sebastiana, myślałam że zaraz zemdleje. Nie może teraz dojść do spotkania rodzinnego! Mama na pewno będzie zadawała milion bezsensownych pytań i przypuszczała o mojej nagłej ciąży. Podeszłam do stołu, gdzie siedzieli wszyscy i powiedziałam:
-Słuchajcie, ja muszę zaraz pilnie pojechać do koleżanki,bo ma problem z autem!
-Kochanie, od kiedy ty się znasz na samochodach?-zapytała arogancko matka.
-Widzisz, najwyraźniej nie znasz mnie dobrze...-odparłam pewna siebie.
-No to w takim razie musimy już się pożegnać.-odrzekł Marcin wstając.
-No niestety, ale nie mam wyboru, muszę jej pomóc...-powiedziałam.
-Rozumiem. Zadzwonię do ciebie w weekend i umówimy się na spotkanie, ale tym razem z twoim narzeczonym.- oznajmiła mama.
-Jasne, to na razie!-krzyknęłam z oddali.
***
Piętnaście minut później, zadzwonił dzwonek do drzwi. Byłam pewna że jest to Sebastian. Kiedy otwarłam drzwi, zabrakło mi tchu...
__________________________________________________

Uff, skończyłam Trudno było mi pisać po prawie dwu tygodniowej przerwie w pisaniu . Ale no cóż, brak czasu , obowiązki, nauka daje swoje znaki... Staram być się jak najczęściej na blogu, ale rozdziałów czasami nie daje rady napisać bo nie mam na to siły :C . Chciałabym pozdrowić wszystkich z aska, gadu, anonimków z komentarzy, jaki tych zalogowanych < 3. Nooo i jeszcze takiego dupkaaa . Jak będzie 5o komentarzy to napiszę w piątek dwa rozdział <3 Ale coś za coś <3 No to do następneeego , trzymajcie się <3

_______________________________________________

UWAGA:
NIESTETY WYBACZCIE MI ALE JEDNAK NIE DAM RADY NAPISAĆ DZISIAJ ROZDZIAŁY. JUTRO OBIECUJĘ, NAPISZĘ. TERAZ NAPISAŁAM DŁUGI ROZDZIAŁ I NIESTETY GO NIE ZAPISAŁAM TYLKO DAŁAM NA PODGLĄD I SIĘ WSZYSTKO USUNĘŁO . OKRUTNY PINGER !!!!
JESZCZE ZARAZ MUSZĘ GDZIEŚ JECHAĆ WIĘC NIE DAM RADY . MYŚLĘ ŻE POCZEKACIE TEN DZIEŃ DŁUŻEJ
Z GÓRY DZIĘKUJĘ <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (62) ›
 

 
Rozdział 63

Wtedy mnie "zamurowało". Nie mogłam uwierzyć, że Agnieszka mnie okłamała w sprawie Karola. Nie chciałam robić przykrości Karolowi więc powiedziałam mu to co czuje ,delikatnie:
-Wiesz, jesteś fajnym chłopakiem, ale jestem zaręczona i w dodatku z facetem którego kocham...-odparłam patrząc mu głęboko w oczy.
-Ale przecież Agnieszka powiedziała mi że jesteś wolna i w dodatku osamotniona!-odrzekł z podniesionym głosem.
-Wydaje mi się, że oboje zostaliśmy wkręci w to wszystko przez Agę!-oznajmiłam wyciągając komórkę z torebki.
-Co chcesz teraz zrobić?-zapytał.
-No jak to co? Zadzwonię do niej, i każę jej to wyjaśnić!-krzyknęłam zdenerwowana.
-Poczekaj, nie dzwoń! Może i dobrze, że mamy okazję się lepiej poznać...-powiedział przybliżając swoją rękę do mojej.
-Karol! Powiedziałam ci przecież, że nie jestem wolna!-krzyknęłam wstając.
-Karolina, daj nam chociaż szanse! Poznajmy się lepiej, porozmawiajmy...-oznajmił.
-Nie! Czy ty kiedykolwiek zrozumiesz ,że pomiędzy tobą, a mną nigdy nic nie będzie!-wywrzeszczałam.
-Czyli to znaczy ,że ci się nie podobam, tak?-spytał z łzami w oczach.
-Jesteś ładny, ale i tak nic dla mnie nie znaczysz... W ogóle po co ja z tobą rozmawiam, o takich rzeczach? Muszę iść, na razie!-odpowiedziałam kierując się do wyjścia.
***
Wychodząc z restauracji, spoglądałam co chwilę na siedzącego Karola przy stole ze smutną miną. Szkoda mi go było, ale musi zrozumieć, że jestem zajęta i nie chce tego zmieniać... Zadzwoniłam do Agnieszki, aby po mnie przyjechała:
-No, halo, halo? Jak tam randka, znaczy się przepraszam , spotkanie zawodowe!-odparła.
-Nie ważne, przyjedź po mnie!-odpowiedziałam lekko zdenerwowana.
-No dobra,dobra... Za chwilę będę!-oznajmiła zakończając rozmowę.
***
Gdy usiadłam na ławce koło restauracji, czekając na przyjazd Agi, nagle podszedł do mnie Karol. Nie wiedziałam czy to kolejna dyskusji na temat mojego statusu, ale chcąc czy nie chcąc nie mogłam nigdzie uciec.
-Karola, przepraszam cie... Nie powinienem, cię zmuszać do tego czego nie chcesz... Strasznie mi głupio...-odparł siadając na ławce.
-Wybaczam, sama nie powinnam tak gwałtownie zareagować.-oznajmiłam cicho.
-To co kumple?-zapytał.
-Kumple!-odpowiedziałam przytulając go przyjacielsko.
W tym momencie zadzwonił do mnie telefon. W myśli przyszedł mi tylko jeden pomysł, że dzwoni to Agnieszka. Jednak myliłam się. Na wyświetlaczu ujrzałam zdjęcie Sebastiana. Nie byłam pewna czy odebrać w towarzystwie Karola, ale zatęskniłam za jego głosem:
-No cześć skarbie!-powiedział.
-Hej, kochanie!-odpowiedziałam, spoglądając kątem oka na Karola.
-Co tam u ciebie słychać? Pewnie zanudzasz się w tym pustym domu, i nie wiesz co ze sobą zrobić...-odparł lekko się śmiejąc.
-Yy, no tak... Strasznie czuję się samotna bez ciebie... Brakuje mi twojej obecności.-odrzekłam.
-No to w takim razie mam dla ciebie miłą niespodziankę! Wracam już jutro! Mama czuje się lepiej, i kazała mi wracać do mojej księżniczki...-powiedział radośnie.
-Co? Jutro?! To... Super!-oznajmiłam niepewnie.
-Też się ciesze! Czekam na dobry obiad,z twojej strony!-zaśmiał się lekko.
-No nie wiem, nie wiem... Skarbie, muszę już kończyć, bo jestem strasznie zmęczona, kocham cię, na razie!-odrzekłam cicho zakończając rozmowę.
***
Po mojej krótkiej, ale jakże spiętej rozmowie z Sebastianem, Karol spojrzał się na mnie z dziwną miną. Na szczęście zaraz po tym podjechała pod restaurację Agnieszka, co mnie ucieszyło, bo nie musiałam tłumaczyć się z nie szczerej rozmowy z chłopakiem... Szybko pożegnałam się z nim, i wsiadłam do auta. Mina Agi była nie dopisania. Myślała chyba, że zaraz opowiem jej, moje romantyczne doznania na randce, lecz się zdziwiła.
-I jak było? Gadaj, ze szczegółami!-odparła pełnia energii .
-I ty masz jeszcze honor się pytać?! To co zrobiłaś było chamskie, i bezczelne! Jak mogłaś powiedzieć Karolowi ,że jestem wolna a na dodatek osamotniona!-krzyknęłam.
-Chciałam po prostu żebyś była szczęśliwa!
-Nie potrzebuje twojej pomocy, bo dla twojej wiadomości jestem bardzo szczęśliwa ze Sebastianem!
-Widziałam właśnie jak jesteś szczęśliwa! Ten cały Sebastian o ciebie w ogóle nie dba! Przy nim wyglądasz, jak jakaś niewolnica!-wykrzyczała.
-Co?! Ty jesteś nienormalna! To z kim jestem, to cie w ogóle nie powinno interesować, zawieź mnie do hotelu, a później na lotnisko! Wracam do domu...-oznajmiłam.
_____________________________________________
I jak podoba wam się ? : )
W tym tygodniu nie uda mi się napisać, bo w piątek jadę na nocny seans zmierzchu więc jak wrócę o 8 nad ranem to całą sobotę prześpię
Do następnego <3 Czekam na wasze opinie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (73) ›
 

 
Rozdział 62

- No nie wiem. Dzisiaj chyba wracam już do Londynu...-oznajmiłam niepewnie.
- Wracamy dopiero za dwa dni!- wtrąciła się Aga, wysiadając z auta.
- To w takim razie, zgadzam się!-odparłam z uśmiechem.
- Super! Przyjadę po ciebie o dziewiętnastej. Do zobaczenia-odrzekł.
- Okej, na razie!-odpowiedziałam wsiadając do limuzyny.
Dopiero w czasie drogi do hotelu, uświadomiłam sobie co ja najlepszego zrobiłam?! Umówiłam się na randkę, z poznanym mi dzisiaj chłopakiem, nie pamiętając że jestem zaręczona!
-Agnieszka, muszę odwołać tą randkę, przecież ja nie mogę!-oznajmiłam gwałtownie.
-Dziewczyno, to tylko zwykłe spotkanie zawodowe, nic więcej!-powiedziała pewna siebie.
-A jak ona ma inne zamiary? Co wtedy, kiedy ze zwykłej koleżanki z pracy,stanę się sympatią dla niego! Podoba mi się, ale nie mogę zrobić do Sebastianowi!-odrzekłam nerwowo.
-Dla twojej wiadomości kochana ,Karol ma dziewczynę, i z tego co mi wiadomo są bardzo długo ze sobą...-oznajmiła Aga.
-Na prawdę? Hmm... Może rzeczywiście, za bardzo się tym przejmuje... W sumie, i tak się z nim już nie spotkam, lub przez najbliższy czas
nie będę widziała...-podsumowałam.
-No nareszcie myślisz logicznie!-powiedziała lekko się śmiejąc.
-Dzięki za szczerość wariatko!-powiedziałam z uśmiechem.
***
Do hotelu jechałam podekscytowana spotkaniem z Karolem. Oboje nie jesteśmy singlami , więc nie mam się czym martwić. J Nie byłam pewna, czy na spotkaniu nie zapadnie tzw. " niezręczna cisza" , ale wiedziałam że zawsze mogę zadzwonić po Agnieszkę która po mnie przyjedzie, abym wróciła do hotelu. Jak zwykle nie miałam się w co ubrać, ale wstyd było mi znowu pożyczać ciuchy od Agnieszki, więc włożyłam moją ulubioną sukienkę w kwiaty z brązowym paskiem, plus do tego dodałam skromny sweterek. Kiedy dochodziła godzina dziewiętnasta, ogarniał mnie stres. Agnieszka próbowała mnie uspokajać , ale jednak mój charakter nie dawał za wygraną.
-Dziewczyno, nie stresuj się tak, bo ci cały makijaż zleci!-odrzekła Aga śmiejąc się.
-Czy możesz mnie poprzeć na duchu, a nie denerwować?-zapytałam lekko zdenerwowana.
-Dobra,dobra...To jak myślisz, gdzie cie zabierze? Kino, romantyczna restauracja, czy może spacer na brzegu morza?
-Kobieto, te propozycje brzmią jak sceny z filmu romantycznego, a ja przecież idę na zwykłe spotkanie zawodowe!-odrzekłam.
W tej chwili, zapukał ktoś do drzwi. Otwarłam drzwi, poprawiając w tym czasie fryzurę. W drzwiach ujrzałam Karola, trzymającego różę:
-Cześć, pięknie wyglądasz!-powiedział z uśmiechem Karol.
-Yy, hej! Dziękuje, ty również wyglądasz nieźle!-odparłam zdziwiona.
-To dla ciebie!-oznajmił wręczając mi kwiat.
-Nie musiałaś, ale dzięki...-odrzekłam odwracając się w stronę Agi, która udawała niedostępną.
-To co idziemy?-zapytał.
-Tak!-odpowiedziałam.

Całe to spotkanie, było dość dziwne. Wydawało mi się że on inaczej to odbiera niż ja, ale chcąc nie chcąc, nie chciałam mu robić przykrość wracając do hotelu.
***
Świetnie mi się z nim rozmawiało w czasie drogi do restauracji, w której mieliśmy zjeść kolację. Mamy podobne charaktery i te same poglądy na świat. Restauracja do której mnie zabrał okazała się skromna , lecz przytulna i miła. Po zamówieniu dań, rozpoczęliśmy znowu rozmowę, ale już na inny temat:
- Świetnie mi z tobą współpracuje.-oznajmił.
-Mi z tobą również. Nie wiedziałam, ze praca modelki może być tak przyjemna...
-Wiesz, poznałem wiele dziewczyn w tym zawodzie, ale najlepiej dogaduje mi się z tobą. W sumie chyba jesteś jedyną dziewczyną którą znam niewiele, a już tak uwielbiam!-odrzekł z uśmiechem.
-Dość tych komplementów , może opowiedz coś miłego o twojej dziewczynie!-odparłam zaczerwieniona.
-O jakiej, mojej dziewczynie?!-zapytał zdziwiony.
-No o tej z którą jest podobno bardzo długo związany!-powiedziałam pewna siebie.
-Co? Przecież, ja nie mam żadnej dziewczyny! Kto ci takich bzdur nagadał! Jakbym miałam dziewczynę, nie umówiłbym się z tobą na randkę!-oznajmił.
________________________________________
I jak wam się podoba ?? Postarałam wam się napisać coś dzisiaj, bo nwm czy uda mi się w przyszłym tygodniu . CZEKAM NA WASZE OPINIE <3
DO NASTĘPNEGO

  • awatar Gość: XPT3AI http://www.MHyzKpN7h4ERauvS72jUbdI0HeKxuZom.com
  • awatar Gość: XPT3AI http://www.MHyzKpN7h4ERauvS72jUbdI0HeKxuZom.com
  • awatar Gość: XPT3AI http://www.MHyzKpN7h4ERauvS72jUbdI0HeKxuZom.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
Rozdział 61

Kiedy zakładałam ostatnią bransoletkę na rękę, usłyszałam dźwięk klaksonu samochodu. Odsłoniłam zasłonę w oknie, gdzie ujrzałam markowe ekskluzywne auto w którym siedziała za kierownicą Agnieszka. Chwyciłam więc szybko torebkę i skierowałam się do wyjścia. Mówiąc szczerze, miałam lekki stres, ale gdy wsiadłam do auta i ujrzałam uśmiechniętą Agę, od razu poczułam się lepiej.
-Cześć kochana!-odrzekła radośnie.
-Hej!-odpowiedziałam.
-Jesteś gotowa na pierwszy dzień w pracy?-zapytała.
-No... Powiedzmy...-odparłam niepewnie.
-Pamiętaj, nie chce cię do niczego zmuszać. Chce po prostu pokazać jak piękny może być świat modelingu...-oznajmiła.
-Ta praca, to zupełnie tylko moja decyzja, i mam nadzieję że dobrze będę się czuła w tym zawodzie.-odrzekłam z uśmiechem na twarzy.
-No to co jedziemy? -spytała z pełną energią.
-Kiedyś trzeba w końcu!-odpowiedziałam lekko się śmiejąc.
***
W czasie drogi przegadałyśmy o sesji zdjęciowej która odbędzie się dzisiaj, z czego dowiedziałam się że będzie ona na plaży. Zdziwiłam się trochę, bo w końcu jesteśmy w Londynie a, nie na Hawajach. Kiedy wyjaśniłam co o tym myślę, ona wybuchnęła śmiechem tłumacząc że jedziemy na lotnisko, aby polecieć samolotem do Grecji. Zdziwiłam się ponieważ, sądziłam że będzie ona tutaj w okolicy, a nie na końcu świata! Ale w sumie co mi szkodzi, i tak za to nic płacę, a wręcz przeciwnie korzystam!

* 7 godzin później *
W końcu doleciałyśmy! Byłam wyczerpana siedmiogodzinnym lotem, jednak rozbudziły mnie do działania gorące promyki słońca. Jakbym miała do wyboru wrócić do domu, a zostać tutaj, oczywiście wybrałabym tą drugą wersję. Na miejscu, pojechałyśmy wynajętym samochodem przez agencję do hotelu gdzie miałyśmy się odświeżyć i przygotować do sesji. Całą podróż autem przepatrzałam przez okno. Widoki były niesamowite, a klimat jeszcze lepszy. Wiedziałam że praca modelek wiąże się z ekskluzywnym życiem, ale nie wiedziałam że tak od razu! Nie żałuję że, się na to zgodziłam...
***
Hotel w którym miałyśmy jednorazowo zamieszkać, okazał się strasznie nowoczesny i przytulny. Mieszkały tam najsławniejszy osoby show biznesu, co mnie bardzo zaskoczyło i ucieszyło że mam zaszczyt tam być. Dostałyśmy jeden z najlepszych apartamentów i dodatkowo zniżkę do SPA które znajdowało się obok hotelu. Gdy ujrzałam nasz pokój niemal się przewróciłam z wrażenia. Agnieszka nie odparła żadnego zaskoczenia. W sumie nie dziwie się jej, kiedy mieszkała nie raz w takim pokoju...
- Przebierz się w jakieś luźne ciuchy i zrób delikatny makijaż...-powiedziała Aga poprawiając fryzurę w lustrze.
-Jasne. Mogę pożyczyć coś od ciebie do ubrania?-zapytałam lekko skrępowana.
-A co, zapomniałaś swoich?-odparła Agnieszka lekko się śmiejąc.
-Nie, ale nie mam zbyt ładnych ciuchów. To mogę?
-No dobra, weź sobie co chcesz...-oznajmiła.
Wiedziałam że ,to trochę wstyd prosić ją o ubrania, ale nie chciałam zrobić sobie wstydu na sam początek wyskakując w moich niemarkowych ubraniach...

***
Godzinę później , byłam już gotowa i pełna energii do pracy. Gdy już obie byłyśmy przyszykowane, zamówiłyśmy limuzynę, i pojechałyśmy na plażę. Miałam lekkie obawy, że sobie nie poradzę, ale gdy ujrzałam ekipę fotograficzną uśmiechem pojawił mi się na twarzy, a stres "wyparował". Wszyscy ci ludzie okazali się zwykłymi nastolatkami z poczuciem humoru i radością z życia. Gdy podeszłam do nich razem z Agnieszką, od razu mnie polubili i zaakceptowali. Pierwszy podszedł do mnie śliczny chłopak, który przypomninał mi Kubę. Od razu na mojej twarzy ukazał się uśmiech:
-Cześć! Jestem Karol, twój dzisiejszy fotograf...-odrzekł radośnie.
-Hej! Karolina, miło mi! Ciesze się, że fotografować będzie mnie taki człowiek jak ty...-odrzekłam zauroczona.
-Mam nadzieję, że zdjęcia będą takie ładne, jak ty...-powiedział z blaskiem w oczach.
-Dobra,dobra koniec tych komplementów, czas do pracy!- oznajmiłam lekko się śmiejąc.
-Właśnie na taką odpowiedz czekałem!-odpowiedział zabawnie.
***
Wiem że to dość dziwne, ale ten chłopak ma coś w sobie co mi się podoba. Ale przecież jestem ze Sebastianem, więc nie mogę mu tego zrobić i się pilnować ze słodkim gadkami.
Po krótkiej rozmowie z Karolem, od razu zaczęła się sesja zdjęciowa. Była cudowna! Czułam się jak ryba w wodzie, a nawet lepiej! Byłam w centrum uwagi, dzięki czemu poczułam się doceniona a przede wszystkim piękna.
***
Kiedy udawałam się do auta, po zakończonej sesji, nagle usłyszałam dźwięk z oddali :
-Hej, poczekaj!-krzyknął ktoś z dala.
Odwróciłam się, gdy nagle zobaczyłam biegnącego Karol.
-Zapomniałam czegoś?-zapytałam zdziwiona.
-Nie. Tak sobie pomyślałem że może opilibyśmy pierwszą twoją udaną sesje?
___________________________________________
Uff, koniec Starałam się zrobić dłuższy ten rozdział dlatego ze rzadko się teraz pojawiają ; )
Komentujcie proszę bo to na prawdę mnie zachęca do pisania i podnosi na duchu !
Dziękuje ;*
Do następnego <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Rozdział 60

Po usłyszeniu kuszącej propozycji która na początku wydawała mi się żenująca, zaczęła być interesująca... W sumie potrzebuje pieniędzy, ale nie wiem czy modeling to coś dla mnie... Przypomniałam sobie, że obiecałam mamie że znajdę pracę, ale jak na razie z moim nijakim doświadczeniem nie mogę znaleźć... Nie mam innego wyboru, muszę się na to zgodzić!
-No to dobra, może warto spróbować czegoś innego...-odparłam niepewnie.
-Świetnie! W takim razie już rano przyjadę po ciebie i pojedziemy wspólnie do agencji...-powiedziała z uśmiechem.
-Rano czyli o której?-zapytałam lekko się śmiejąc.
-Szósta trzydzieści będę u ciebie...-odrzekła.
-Co?! Nie wstanę o tej godzinie! Nie da się wcześniej?!?!-spytałam z podniesionym tonem.
-Nie,bo o siódmej masz pierwsze zdjęcia w plenerze...
-No, niech będzie, ale pod jednym warunkiem... W żadnym wypadku nie powiedz nikomu kto mnie zna że jestem początkująca modelką! Nikt na razie nie może się o tym dowiedzieć! Jasne?!
-No okej, ale czemu chcesz to ukrywać?-spytała zdziwiona.
-Nigdy nie miałam planów związanych z modelingiem, więc niektórzy mogą zareagować dość dziwnie, a przede wszystkim moja mama która, wyobraża mnie sobie w biurze jako sekretarka szefa-oznajmiłam śmiejąc się.
-Rozumiem. Na mnie już czas, zaraz lecę do Mediolanu na pokaz mody...-odrzekła wpatrując się w zegarek.
-O ja cie kręcę, ale ci zazdroszczę!-powiedziałam zaskoczoną miną.
-Spokojnie, na ciebie też przyjdzie odpowiednia pora-odparła kierując się do drzwi wyjściowych.
-Powodzenia i do zobaczenia jutro!-krzyknęłam z oddali.
***
Po wyjściu Agnieszki z domu zaczęłam przeglądać na internecie zdjęcia z sesji profesjonalnych modelek. W sumie jest to fajna sprawa, ale jak będę miała pozować nago ,to niestety będę musiała pożegnać się z tą pracą...
***
Wieczór spędziłam spokojnie, ale z dreszczem emocji nadchodzącego ranka. Nie wiedziałam jak się ubiorę i co najważniejsze jak będę musiała się zachowywać w gronie profesjonalnych ludzi znających się na modzie i modelingu. Będę dość skrępowana, ale mam nadzieję że sobie poradzę!
***
Godzina 50
Z przymrużonymi oczami spojrzałam na dzwoniący alarm w telefonie. Myślałam że to zwykły sen i tak na prawdę mam jeszcze kilka godzin do pobudki w rzeczywistości . Ale niestety musiałam się pogodzić z prawdą... Po "wyczołganiu" się z łóżka, zrobiłam poranną toaletę i zeszłam na dół, do kuchni aby zjeść śniadanie. Oczywiście w lodówce było pusto, więc zasięgłam do szafki po Nutelle. Zdawałam sobie sprawę że to musi być ostatnia słodka rzecz w moim życiu, bo w końcu modelka musi być szczupła i się odchudzać. Nagle, kiedy wygrzebywałam ostatnie łyżeczki Nutelli zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu ujrzałam że dzwoni Agnieszka, więc szybko odebrałam:
-Halo?
-Cześć, sprawdzam tylko czy nie zaspałaś...-odparła śmiejąc się.
-No hej... Ciężko było, ale jakoś sobie poradziłam. Zaraz będę gotowa, tylko idę się ubrać...
-Okej, to do zobaczenia!
-Na razie!-odrzekłam zakończając rozmowę.
***
W sumie cieszyłam się że Agnieszce zależy abym znalazła pracę. Nie mogę tego zniszczyć, bo drugiej takiej szansy na pewno nie dostanę.
Weszłam na drugie piętro, kierując się do garderoby. Musiałam się jakoś, modnie ubrać bo w końcu zobaczą mnie najsławniejsi projektanci mody... Ubrałam się bardziej na luzie, i ciepło, ponieważ za oknem nie było za ciekawie...
______________________________________________
Dziękuuuje wam baardzo za ponad 21 tysięcy wejść i 146 obserwatorów . + 1245 komentarzy♥
Dzieekujeee :♥ <3
[ Do następnego :3 ]
  • awatar Gość: Świetny blog!
  • awatar bloggerka1: @gość: Cześć Hejterze mój kochany <3 Cieszę się że ci się podoba < 3 Zapraszam do przeczytania całego mojego opowiadania :D Pozdrawiam :)
  • awatar Gość: @bloggerka 1: Ha, to ja, Twój hejter z pierwszych rozdziałów :) Na razie przeczytałam tylko ten 60, ale już widzę, że się poprawiło, o Jezu, niebo a ziemia, krótko mówiąc. Nic nie ogarniam, jaki modeling itp, ale wiadomo, nie czytałam wcześniejszych rozdziałów. Oczywiście, nie jest też idealnie (nie popadnij w samozachwyt XD), brakuje kilku przecinków, ale chuj z tym. Kulturalnie, grzecznie i miło, anonim. Pozdrowienia :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (65) ›
 

 
Rozdział 59

Godzina 19:43
No i pojechał... Nagle w mieszkaniu zapanowała cisza i zimny chłód. Nie wiedziałam co z sobą zrobić... Weszłam więc na laptopa w poszukiwaniu ofert pracy. Niestety nie spodziewałam się ,że bez żadnego doświadczenia nie znajdę żadnej dobrze płaconej pracy. Nagle usłyszałam dzwoniący telefon z kuchni. Pobiegłam szybko, myśląc że to Sebastian . Jednak myliłam się, bo na wyświetlaczu ujrzałam zdjęcie Agnieszki. Nie wiedziałam czy odebrać, bo byłam na nią dość zła po wygadaniu się mojej małej tajemnicy, ale odebrałam :
-Halo?
-Cześć Karolina, masz teraz czas?-zapytała.
-No w sumie mam, a co?-spytałam niepewnie.
-Chciałabym się z tobą spotykać, z racji tego że słyszałam, że poszukuje pracy...-odparła.
-A mogę wiedzieć w ogóle skąd to wiesz?
-Moja intuicja.-oznajmiła lekko się śmiejąc.
-No nie wiem... To może przyjdź do mnie teraz... Zaraz wyślę ci adres smsem. -odrzekłam powoli.
-Jasne! To czekam, do zobaczenia!-powiedziała zakończając rozmowę.
***
Cała ta rozmowa była dość dziwna i podejrzana. Nie wiedziałam dokładnie po co tu przyjdzie i czemu tak nagle chce się ze mną spotkać. Lecz nie miałam dość długo czasu na zastanawianie się, bo po wysłaniu adresu Agnieszka była pięć minut później. Otwarłam drzwi z lekkim stresem:
-Hej...-powiedziałam uchylając drzwi.
-Cześć... Mogę wejść?-zapytała z uśmiechem.
-Yyy, no tak, wejdź proszę...-odpowiedziałam zamyślona.
Gdy usiadłyśmy na kanapie w salonie zapadła niezręczna cisza... Aga patrzała się na mnie jakbym była wymalowana nie powiem czym...
-Więc o czym chcesz pogadać, bo wiesz za bardzo nie mam czasu...-odparłam zdenerwowana.
-Chce cie zapytać, czy nie miałabyś ochoty na wspólną współpracę?-zapytała.
-Za bardzo nie wiem o co ci chodzi...-oznajmiłam z dziwną miną.
-Pracuje jako modelka i niestety moja koleżanka przeszła poważną operację i nie może pojawić się na wybiegu z co najmniej rok. Poszukujemy ładnej i szczupłej dziewczyny, więc od razu pomyślałam o tobie... Co ty na to?
-Ja niby jako modelka?! Nieeee...- odparłam śmiejąc się.
-No pomyśl sobie... Dwa tysiące euro za jeden pokaz, sława, nowe doświadczenia....-odrzekła.
_________________________________________________
* _ * _ * _ * _ * _ *

I co sądzicie ? DAŁAM RADĘ NAPISAĆ DZISIAJ KRÓTKI ROZDZIAŁ CZEKAM NA WASZE KOMENTARZE <3

  • awatar Gość: tlehjdifszubml:9, http://www.ymoawoojgg.com qtlvgjoxji
  • awatar Gość: bjmjmdifszubml:9, http://www.nvfsmgypfh.com exsfqhbbpx
  • awatar Gość: cnhfzdifszubml:9, http://www.gtpogznhgu.com qzkcozuygr
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (61) ›
 

 
Rozdział 58

-No więc chciałbym porozmawiać o naszej wspólnej przyszłości i planach na życie.-odparł skrępowany i zestresowany.
-Nie rozumiem... O co ci chodzi?-zapytałam z zaciekawioną miną.
-Wiesz nie chce dalej owijać w bawełnę!... Wyjdziesz za mnie?-odrzekł powoli klękając.
Serce mi stanęło w miejscu, a moje ciało zrobiło się zimne. Nie spodziewałam się, aż tak wyjątkowego popołudnia... W mojej głowie zaczęły pojawiać się pytania na które nie potrafiłam sobie odpowiedzieć: " Czy jestem gotowa na związek małżeński" , " Czy nie jesteśmy za krótko ze sobą aby brać ślub?" ... Poczułam wielki stres, kiedy Sebastian patrzał się na mnie z świecącymi oczami, a ja idiotka nie umiałam wykrztusić jednego słowa. Nagle wzięłam głęboki oddech i odparłam:
- TAK!
Nagle wszyscy goście w restauracji zaczęli klaskać. Poczułam wielką ulgę i radość. Sebastian podszedł do mnie i mocno mnie pocałował w usta. Wiedziałam że jest to ten jedyny za całe życie!...
***
Po jakże miłym obiedzie, wróciliśmy do domu aby poinformować najbliższe nas osoby o zaręczynach. Wiedziałam że rodzice się ucieszą, ponieważ od samego początku lubili Sebastian i byli za tym abym była z nim na zawsze! Nie ukrywam, byłam podekscytowana naciskając zieloną słuchawkę telefonu, gdy nagle usłyszałam głos mamy:
-Halo? Mamo? Słuchaj mam dla ciebie niesamowitą nowinę!-krzyknęłam szczęśliwa.
-Jaką? Dostałaś pracę?!-zapytała zaskoczona.
-Lepszą! Sebastian poprosił mnie o rękę!-odrzekłam.
-Aaaaaa! No nie możliwe! Moja córcia wyjdzie za mąż! Kochanie, gratulację!-wywrzeszczała mama.
- Dziękuje! Mamo, muszę już kończyć. Zadzwonię do ciebie jutro i opowiem ci wszystko dokładnie!-powiedziałam.
- Dobrze. Trzymajcie się, na razie!-odpowiedziała zakończając rozmowę.
***
Po szybkiej rozmowie z mamą poszłam do salonu, gdzie znajdował się Sebastian. Chciałam mu powiedzieć jak zareagowała moja mama na nasze zaręczyny. Kiedy ujrzałam go smutnego, siedzącego na kanapie, cała radość zniknęła mi z twarzy. Podeszłam do niego powoli i zapytałam:
-Co się stało?
-Muszę wyjechać na tydzień do domu, bo podobno moja mama jest w szpitalu bo miała wypadek.I właśnie najgorsze jest to że będę musiał cie zostawić samą w Londynie, i jeszcze w tym najpiękniejszym okresie naszego życia-odparł.
-Przecież pojadę z tobą!-odrzekłam.
-Nie. Będzie lepiej kiedy zostaniesz w domu, i nie będziesz musiała oglądać moje matki w takim stanie... Proszę cię Karolina, tak będzie lepiej...-oznajmił przytulając mnie.
-No dobrze... -powiedziałam zamyślona.
-A w ogóle kiedy wyjeżdżasz?-spytałam.
-Niestety dzisiaj. Tata kupił mi już bilet i nie da się tego przełożyć na choćby jutro. Kochanie obiecuje ci że kiedy przyjadę to wszystko ci wynagrodzę!
-Sebastian przecież rozumiem w jakiej jesteś sytuacji, i nie gniewam się za to... Uściskaj ode mnie twoją mamę, i życz powrotu do zdrowia...-oznajmiłam.
-Na pewno jej się przyda, i przekażę!
***
Nie byłam smutna ani radosna. Nie mogłam być zła na Sebastian bo w końcu to jego matka, ale z drugiej strony nie wytrzymam sama cały tydzień w tym pustym domu... Nie wiem czy mi się to uda, ale muszę zacząć szukać pracy...
__________*______________*___________*________
Przepraszam was za tak dużą przerwę w pisaniu, ale sami wiecie teraz jest dużo nauki, i nie ma czasu na jakiekolwiek dłuższe siedzenie na internecie. CZEKAM NA WASZE , OPINIE .
Do następnego

 

 
Rozdział 57

Serce mi ulżyło, gdy Sebastian się na mnie nie pogniewał, ani nie był zły. Na jego miejscu dawno bym zrobiła aferę na cały świat, ale on jest inny... Chyba też dlatego jesteśmy sobie pisani...
Kiedy już zakupiliśmy najpotrzebniejsze rzeczy w sklepie, wróciliśmy szybko do domu. Zrozumiałam że muszę zacząć myśleć poważnie, jak dorosła osoba, a nie jak zakręcona nastolatka żyjąca imprezami... Teraz wszystko się zmieni. Na dobre! Bynajmniej tak czuję...
***
Śniadanie przygotowane przeze mnie nie było tak bardzo smaczne i ładnie wyglądające, ale od czegoś trzeba zacząć! Kiedy sprzątałam talerze i szklanki, nagle zadzwonił mój telefon. W sercu miałam nadzieję że to nie Agnieszka ,która mocno mnie wkurzyła i sprowadziła do łez, i miałam szczęście. Na wyświetlaczu ukazało się zdjęcie mamy:
-Hej mamuś!-odebrała z uśmiechem .
-Cześć kochanie! I jak tam? Opowiadaj wszystko!-odparła zaciekawiona.
-Bardzo dobrze! Nawet świetnie! Dobrze sobie radze jak na razie jako gospodyni domu, a jeśli chodzi o dom jest przepiękny!-opowiedziałam z radością.
-No to się cieszę! Mam nadzieję że jakoś sobie poradzicie, i znajdziecie prace aby wspólnie się utrzymać finansowo.
-Mam taką na dzieje! A jeśli chodzi o pracę, poszukam dzisiaj na internecie jakiś ofert...-odrzekłam.
-Rozumiem! Trzymajcie się, ja muszę kończy. Buziaki!
-Na razie-odpowiedziałam zakończając rozmowę.
***
Na chwilę obecną nie mam chęci aby poszukiwać pracy... Niestety jestem do tego zmuszona , i tak czy inaczej muszę to przeżyć!
Po rozmowie telefonicznej z mamą poszłam do sypialni, aby wejść na laptopa. Kompletnie zapomniałam o moim blogu gdzie opisywałam moje uczucie i życie. Gdy na niego weszłam aż łza mi się w oku zakręciłam kiedy ujrzałam pierwszego posta, w dniu śmierci Kuby. Usunęłam tego posta, ponieważ obiecałam Sebastianowi być silna, i żyć teraźniejszością niż przeszłością...
***
Poczułam się dziwnie, kiedy miała rozpocząć pisanie nowej notki na moim blogu, gdy w głowie nie miałam ani jednego pomysłu jak zacząć pisanie tekstu. Kiedy miałam problemy lub żal, słowa w mojej głowie latały jak opętane. Teraz jest w niej pustka. Może dlatego że jestem szczęśliwa ,i nie umiem tego ukazać zwykłym tekstem lub choćby z cytatem. Dlatego napisałam jedynie jedno małe zdanie:
** JESTEM SZCZĘŚLIWA- NA RESZCIE! **
W tym momencie wszedł do pokoju Sebastian. Nie dało się, aby nie zobaczył posta którego dodałam.
Na jego twarzy pojawił się uśmiech, gdy nagle odparł:
- Ja też!
Słowa nie oddały by mojego uczucia, więc postanowiłam go przytulić, i mocno pocałować.
- Może, pójdziemy dzisiaj no obiad do jakieś restauracji w mieście?-powiedział nagle Sebastian.
- Czyli mam rozumieć, że nie liczysz na jakże mój znakomity talent kucharski ?-spytałam śmiejąc się.
- Oczywiście że nie! Po prostu chce o czym z tobą porozmawiać. Ale o czym, to na razie nie powiem-odrzekł przytulając mnie.
- Nie że jestem ciekawe, ale czy to chodzi o nas?-zapytałam.
- W pewnym sensie, tak... To co zgadzasz się na to?
- Noo... Niech ci będzie!-odpowiedziałam niepewnie.
***
Po rozmowie z Sebastianem, która była dość udana poszłam się przebrać w jakieś eleganckie ubrania. W końcu, idziemy na obiad do restauracji. Postanowiłam że ubiorę seksowną, lecz z klasą koronkową, sukienkę, która na pewno spodoba się Sebastianowi. Miałam lekkie obawy co do obiadu, ponieważ mieliśmy porozmawiać na podobno ważny temat. Jestem przygotowana na wszystko! Chyba...
***
Godzinę później, oboje byliśmy już gotowi do wyjścia. Nie wiedziałam do jakiej restauracji, pojedziemy ale okazało się że był to bardzo ładny, i romantyczny lokal. Zasiedliśmy do stołu i zamówiliśmy danie. Po twarzy Sebastiana widziałam stres, i obawy, więc postanowiłam rozpocząć rozmowę:
- To o czym chciałeś porozmawiać?
- Aa, no właśnie! No więc...
_________________________________________
I jak wam się podoba ? )
Przepraszam za jakiekolwiek błędy, ale pisałam w pośpiechu bo muszę brać się za przygotowania do remontu mego jakże pokoju .
KOMENTUJCIE . DO NASTĘPNEGO
 

 
Rozdział 56

Rano ,obudziłam się wtulona w Sebastiana. Z zamrużonymi oczami spojrzałam na zegarek widziałam lekko podwójnie, po wczorajszym winie. Wstałam i poszłam skorzystać z toalety a następnie zeszłam do kuchni, aby przygotować nam śniadanie. Niestety nasza lodówka była pusta, więc wyjęłam z walizki ubrania, i ubrałam się aby pójść do sklepu. W czasie gdy grzebałam w walizce, obudził się Sebastian:
-Co ty robisz?-zapytał zasapany.
-Jak na razie rozkopuje walizkę w poszukiwaniu ubrania. Ale tak ogólnie to idę do sklepu żeby kupić nam coś na śniadanie-powiedziałam z uśmiechem.
-Poczekaj, pójdę z tobą.-odparł wstają z łóżka.
-No śpij jeszcze, zajmie mi to co najmniej piętnaście minut!-oznajmiłam całując go w usta.
-Skarbie, nie rób sobie żartów! Jak mamy razem mieszkać, to robimy wszystko wspólnie.-powiedział chwytając mnie za ręce.
-No dobra...-odparłam lekko się śmiejąc, kierując się do garderoby.
***
Około dziesięć minut później oboje byliśmy już gotowi do wyjścia. Chwyciłam go za rękę i jak szczęśliwa para wyszliśmy na ulicę Londynu. Nie wiedzieliśmy gdzie w ogóle znajduje się najbliższy sklep spożywczy, więc szliśmy przed siebie. Nagle w oddali zauważyłam dziewczynę podobną do Agnieszki, koleżanki Kuby... Na początku myślałam że to zwykłe podobieństwo, ale po chwili wiedziałam już że to na prawdę jest Agnieszka gdy podbiegła do mnie z uśmiechem:
-Karolina?!-krzyknęła z radością.
-Agnieszka?! To na prawdę ty?! Nigdy nie pomyślałabym że cię kiedyś jeszcze zobaczę!-powiedziałam zszokowana.
-Przyznam ci się, że ja też, ale w ogóle opowiadaj lepiej jak się to znalazłaś?!-zapytała zdziwiona.
-Wczoraj przyleciałam tu aby zamieszkać na stałe-odparłam.
-Na prawdę?! To super, myślę że będziemy się spotykać regularnie!-odrzekła.
-No oczywiście że się będziemy widywać!-krzyknęłam z zachwytem.
-A to kto?!-zapytała z uśmiechem, spoglądając na Sebastiana.
-Yyy, no to jest mój chłopak, Sebastian.-powiedziałam cicho.
-Co?! To ty masz chłopaka?! Myślałam że jesteś sama odkąd Kuba nie żyje.
-Jaki Kuba?! O czym ona mówi?!-spytał zdziwiony.
-To nie powiedziałaś mu?!-wyskoczyła gwałtowanie Aga.
-Nooo, bo nigdy nie miałam okazji. A po za tym porozmawiamy o tym w domu!-odrzekłam zdenerwowana.
-No to ja już może pójdę... To na razie!
-Do zobaczenia...-odpowiedziałam cicho.
Sebastian patrzał się na mnie jak na ostatniego kłamce. Nie wiedział całej prawdy, więc wiedziałam że kiedyś się jej dowie. Ale nie wiedziałam że nie ode mnie! Pomiędzy nami nastała niezręczna cisza, ale wiedziałam że nie mogę stać jak słup, a się odezwać! :
-Sebastian, przepraszam cię, ale sądziłam że lepiej będzie jak nie będziesz o niczym wiedział-odparłam.
-Czyli ty możesz mieć przede mną tajemnice, ale ja już nie?! Myślałem że jesteśmy wobec się szczerze, ale się myliłem!-wykrzyknął zdenerwowany.
-Wybacz mi! Wszystko ci opowiem, tylko proszę wysłuchaj mnie spokojnie!-krzyknęłam ze łzami w oczach.
-No proszę, mów...
-Dobrze. To może zacznę od początku... No więc na wakacjach, poznałam Kubę w którym się zakochałam. Pod koniec wakacji byliśmy już razem i bardzo się kochaliśmy nawzajem... I wtedy...-odrzekłam wycierając łzy.
-On umarł!-krzyknęłam skulając się, i histerycznie płacząc.
-Karolina, proszę cie nie płacz! Kocham cie tak bardzo jak on kiedyś, i nie jestem w żadnym wypadku zły ,że mi nie powiedziałaś. Rozumiem jak cie to boli...-oznajmił przytulając mnie do siebie.
-Nawet nie wiesz, co ja wtedy czułam... Mój cały świat się zawalił, ale po pewnym czasie ty odbudowałeś moje serce na nowo...
-Wiesz, zapomnij to co było, i żyj tym co jest, nie można ciągle się rozżalać nad sobą.-odparł chwytając mnie za rękę.
________________________________________
I co sądzicie o nowym rozdziale ? ; ))
BARDZO WAŻNE SĄ DLA MNIE KOMENTARZE <3
Do następnego ; *


Z powodu iż biorę udział w konkursie mojej dobrej koleżanki , pierwszą zasadą jego jest polecenie jej bloga , więc się tego dotrzymuje
ZAPRASZAM NA JEJ BLOGA : *
http://angela563.pinger.pl/
<3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (24) ›
 

 
Rozdział 55

Ten wielki chaos w pakowaniu sprawił to że zupełnie zapomniałam o tragedii która wydarzyła się dosłownie nie dawno, ale nie miałam czasu o tym myśleć, ponieważ musiałam jak najszybciej się spakować. Jednak po czterech godzinach byłam już gotowa do wylotu, więc miałam godzinę na przebranie się w czyste ubrania i na ogarniacie moich włosów z kurzu. Na szybko wyciągnęłam białą bluzkę i krótkie spodenki, z racji tego że w Londynie jest aktualnie 25 stopni. Cieszyłam się ,że chociaż tam mogę pochodzić w letnich ubraniach w jesień. Po trzydziestu minutach byłam już gotowa, więc zeszłam na dół do kuchni z walizkami, gdzie czekała już na mnie mama z Marcinem. Widziałam w ich oczach, że martwią się moim wyjazdem i nie chcą żebym wyjechała. Podeszłam do nich z uśmiechem na twarzy i odparłam:
-Będę za wami bardzo tęsknić!
-My za tobą też kochanie... Bądź ostrożna i dbaj o siebie. Dzwoń do nas przynajmniej raz w tygodniu-powiedziała mama trzymając mnie za ręce.
-Spokojnie, mam w końcu 19 lat i jestem na tyle odpowiedzialna, aby zamieszkać z chłopakiem razem...-oznajmiłam.
-Mamy taką nadzieje. Odwiedzę cie za dwa tygodnie, bo akurat będę na delegacji trzydniowej w Londynie.-odrzekł Marcin.
-Ooo, to super! Na pewno przyjmiemy cię z otwartymi rękami!
-Oby...-odparł lekko się śmiejąc.
Nagle usłyszałam dźwięk klaksonu samochodu, po czym spojrzałam przez okno zauważając że Sebastian już po mnie przyjechał. Szybko pożegnałam się z mamą i Marcinem i zaczęłam nowe życie!
***
Osiem godzin później, dolecieliśmy do Londynu. Pogoda była słoneczna a mój humor lepszy niż zwykle. Od lotniska do naszego nowego mieszkania było około piętnaście minut drogi. Kiedy wjechaliśmy na ulicę na której znajduje się nasz dom moje serce zaczęło szybciej bić, a czas drogi się dłużył. Nagle taksówka się zatrzymała a moje oczy ujrzały ogromny biało-żółty dom z wielkim ogrodem. Wyglądał lepiej niż na zdjęciach, choć myślałam że będzie trochę mniejszy. Nie wyobrażam sobie mieszkania w dwójkę w takiej dużej willi. Otwarłam drzwi wejściowe, po czym ujrzałam wielki salon połączony z kuchnią. Nie obeszło się bez zaskoczeń i zdziwień. Najbardziej nie mogłam się doczekać naszej małej sypialni, bo w końcu w niej zazwyczaj spędzam najwięcej czasu. Sebastian wraz ze mną wszedł na poddasze gdzie miała znajdować się nasza sypialnia. Nagle Sebastian zatrzymał się i powiedział:
-Jakkolwiek będzie wyglądała, ważne żeby było tylko łóżko na dzisiejszą rozkoszną noc.-powiedział z uśmiechem.
-Ty tylko o tym!-odpowiedziałam ze śmiechem.
-No w końcu musimy jakoś mile zacząć mieszkać w tym domu-odparł.
-Niech ci będzie!-oznajmiłam całując go w ust.
Podeszłam do drzwi sypialni i zamknęłam oczy po czym chwyciłam klamkę i otwarłam. Poczułam że to miejsce będzie przytulne i skromne. Cieszyłam się, ponieważ o takim zawsze marzyłam! Gdy otwarłam oczy niespodziewanie miałam rację! Pokój ten był oświetlony lampkami wiszącymi koło łóżka, a na ścianach wisiały obrazy. Sebastian widząc mój uśmiech na twarzy, przytulił mnie i powiedział:
- Nawet nie wiesz jak się ciesze że będziemy tu mieszkać!
- Wiesz... Kocham cię!-odparłam całując go namiętnie.
I tak właśnie zaczęła się ta najlepsza chwila... Zaczęliśmy się nawzajem rozbierać i przeszliśmy do tego co Sebastian miał na myśli:, rozmawiając ze mną przed wejściem do sypialni...
Czułam, że Sebastian jest tą odpowiednią osobą z którą mogę być szczęśliwa!

_________________________________________
Przepraszam was, miał być dłuższy ale nie mam już siły pisać dalej. Jutro wam napiszę część dalszą tego rozdziału Obiecuję :-*.
Do następnego <3 Czekam na wasze opinie <33
NASTĘPNY POJAWI SIĘ DZISIAJ (6.10) DOPERIO WIECZORKIEM BO SIĘ UCZĘ ;/

 

 
Rozdział 54
Tak, proszę wejdź!-odparłam lekko nieprzytomna.
Czułam się jak byłam zaraz miała umrzeć. Nie miałam ochoty na żadne rodzinne wieczorki, a tym bardziej w towarzystwie mamy, która ciągle pytała mnie o moją przyjaźń z Domi. Miałam tylko nadzieję że zgodzi się abym zamieszkała ze Sebastianem jak najdalej od tego miejsca...
***
Po piętnastu minutach cichego siedzenia przed telewizorem,wszyscy zasiedliśmy do stołu. Kaczka była pyszna, ale i tak nie czułam się lepiej. Sebastian ciągle opowiadał kawały i śmieszne historie, ale jakoś nie miałam ochoty uśmiechnąć się choć raz. Nagle przerywając miłą rozmowę Sebastiana i Marcina, odparłam:
- Nie wiem co wam dzisiaj odbiło? Jak możecie mieć dzisiaj tak dobry humor?! Moja najlepsze przyjaciółka nie żyje!-krzyknęłam.
- Karolina spokojnie! Wiemy że ci ciężko, ale musisz żyć dalej. Nie możesz się zadręczać tym co było...-oznajmił Marcin.
- Mam takie samo zdanie. Wiesz, może lepiej by było jakbyśmy się wyprowadzili gdzieś wspólnie i zamieszkali razem. Co ty na to?-zapytał Sebastian.
- Właśnie o to samo miałam się ciebie zapytać! Ale jak na razie nie znalazłam sobie pracy na weekend, więc nie mam nawet z czego zapłacić za mieszkanie...-odrzekłam z kapryśną miną.
- Karolina, ale przecież my cie będziemy utrzymywać, dopóki nie znajdziesz sobie stałej pracy!-powiedziała mama, chwytając mnie za dłoń.
- Na prawdę?! Jesteście kochani!-wykrzyknęłam przytulając Marcina i mamę.
Kiedy usłyszałam że nie muszę jak na razie szukać pracy, aż mi ulżyło... Nie myślałam że mama będzie dla mnie taka miła, po naszej małej sprzeczce... Teraz liczy się dla mnie tylko Sebastian i nowy dom. "NASZ DOM!"
***
Po posprzątaniu kolacji, poszłam ze Sebastianem do mojego pokoju. Włączyłam laptopa i wspólnie zaczęliśmy szukać domu do wynajęcia.Jednak nie wiedzieliśmy gdzie chcemy zamieszkać...
-Może Francja?-zapytał uśmiechając się.
-Nie... Nie umiem języka francuskiego, a po za tym nie wyobrażam sobie ciebie idącego rano bo bagietki na śniadanie-odparłam śmiejąc się.
-No ale, wyobraź sobie!... Skromny domek z widokiem na wieże Eiffla! A po za tym to miasto miłości-powiedział zafascynowany całując mnie w usta.
-Dobry pomysł! Tylko chyba nie znasz jeszcze ceny takiego "skromnego mieszkanka"-oznajmiłam żartobliwie.
-No fakt! To może Londyn?!
Wtedy przypomniał mi się Kuba. Spędziłam z nim w tym mieście niesamowite chwile, a co najważniejsze byłam najszczęśliwszą osobą na całej planecie. Wspomnienia wróciła, a w oku łza się zakręciła.
-Sama nie wiem.odparłam wycierając łzy.
-Czemu płaczesz?! Coś się stało?-zapytał zdziwiony.
-Nie, nic się nie stało... Wiesz, Londyn to dobry pomysł. Może pooglądamy ceny kupna domu?!
-Jasne!

Wiedziałam że to nie dobry pomysł aby tam zamieszkać, ale w Londynie czuję się świetnie... Ci ludzie, sklepy, panorama, zabytki... Po prostu, kocham to miasto! Wraz ze Sebastianem znaleźliśmy piękny dom, z pięknym ogrodem, i co najważniejsze w przystępnej cenie. Natychmiast wpłaciliśmy zaliczkę i ustaliliśmy termin wprowadzenia się. Za dwa dni mamy być w Londynie więc muszę się szybko pakować i rozpocząć nowe życie!
***
Rano wstałam dość niewyspana, ponieważ całą noc myślałam o przeprowadzce do Londynu. Musiałam szybko się ogarnąć i zacząć pakować rzeczy, bo w końcu jutro już się wyprowadzam! Przy sprzątaniu starych zabawek z dzieciństwa i albumów nieźle się ubrudziłam. Niestety musiałam wsiąść tylko te najważniejsze rzeczy, ponieważ mam tylko dwa bagaże na ubrania. Podczas przymierzania starych butów, usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu dochodzącego z mojej torebki. Na wyświetlaczu ujrzałam zdjęcie Sebastiana więc szybko nacisnęłam na zieloną słuchawkę:
-Cześć Skarbie.-powiedziałam.
-Hej Kochanie! Zadzwonił do mnie przed chwilą facet który sprzedaje nam dom. Powiedział że musimy być w Londynie dzisiaj, ponieważ musi gdzieś dzisiaj jechać na spotkanie biznesowe i nie ma się kto zająć domem. Zmieniłem nam dzisiaj godzinę wylotu i datę, więc będę u ciebie o osiemnastej.
-Co?! Nie wyrobię się z czasem!-krzyknęłam.
-Wiem, ale no niestety... Muszę kończyć, na razie!
***
Miałam dosłownie pięć godzin na spakowanie się i ogarnięcie.
________________UWAGA !!! : JAK BĘDZIE 20 KOMENTARZY POD TYM ROZDZIAŁEM ZROBIĘ WAM POŁĄCZONE OD RAZU DWA ROZDZIAŁY ( PO PROSTU BĘDZIE DŁUGI I NIE BĘDZIECIE DŁUGO Czekać NA NA NASTĘPNY :> )chce wiedzieć po prostu czy ktoś wgl. jeszcze czyta ten blog xd
_______________________________
Rozdział miałam dodać w weekend ale z powodu iż muszę się uczyć na cholerne testy to dodaje dzisiaj . Podoba się ? KOMENTUJCIE <3
  • awatar Gość: ja tam chcem..... teraz !!!
  • awatar Gość: świetne świetne do zdj w tle :)
  • awatar Sylwia.<3: Londyn! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (42) ›
 

 
Cześć <3
Założyłam sobie konto na asku gdzie możecie bez KONTA pytać mnie o cokolwiek :3
Chętnie wam odpowiem :3
<3
-> http://ask.fm/cherytalk
ZAPRASZAM DO WSPÓLNEJ ROZMOWY :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Rozdział 53

Po krótkiej, lecz ważnej rozmowie z Sebastianem udaliśmy się na główną ceremonię pogrzebu. Pogoda, oddawała mój humor i ból jaki tkwił w moim sercu. Słońce chowało się nad ciemno niebieskimi chmurami, a z drzew spadały brązowo-żółte liście. Moje włosy rozwiewał zimny, chłodny wiatr. Wiedziałam że ten dzień, nie należy do moich najlepszych...
***
Usiadłam na ławce w kościele z chusteczką w dłoni. Kiedy ujrzałam trumnę w której została pochowana Domi serce zaczęło mi mocniej bić, a łzy nie przestawały lecieć. W ostatnim rzędzie siedziała moja cała klasa. Widziałam po ich twarzach, że dziwnie na mnie spoglądają. Wiedziałam sama czemu, ale nie chciałam zaczynać niepotrzebnej kłótni... Chciałam jak najszybciej wrócić do domu i wypłakać się w poduszkę. Nie mogłam wytrzymać widoku całej tej sytuacji, a najbardziej smutku rodziny pogrążonej w żałobie.
***
Godzinę później było już po wszystkim... Udało mi się zużyć tylko jedną paczkę chusteczek higienicznych. Na grobie położyłam nasz wspólne zdjęcie z wakacji, gdzie pływałyśmy razem w basenie. Nie wiedziałam jak zareaguje na to matka Domi, jednak nie obchodziło mnie wtedy jej zdanie o naszej dawnej przyjaźni... Kiedy zapalałam znicze podeszła do mnie moja mama i odparła cicho:
-Podejdź proszę do matki Domi i służ jej kondolencje...
-Nie zrobię tego! Na pewno mnie wyśmieje i powie coś głupiego...-oznajmiłam cicho, lekko zdenerwowana.
-Zrób to dla Domi! Karolina, proszę cię-odrzekła.
-No...Dobra!-odparłam z kapryśną miną.
Ustawiłam się w kolejce do składać kondolencyjnych, i rozmyślałam co powiedzieć. Wiedziałam, że sytuacja będzie spięta i nerwowa, ale obiecała mamie że to zrobię... Kiedy przyszła na mnie kolej, wzięłam głęboki oddech i spojrzałam na matkę Domi:
-Proszę przyjąć moje najszersze kondolencje. Bardzo mi przykro...-odrzekłam cicho, ze łzą w oku.
-Dziękuję... Karolino, przepraszam cię za tą całą scenę na parkingu. Nie chciałam ci tego mówić, ale byłam strasznie zdenerwowana, i szukałam tylko osoby która zabiła moją córeczkę...
-Rozumiem, i również przepraszam za wszystko. Do widzenia!-powiedziałam patrząc głową na dół.
Szłam w kierunku Sebastiana i mojej mamy gdzie czekali już przy parkingu. Otarłam łzy i wsiadłam do samochodu gdzie jechaliśmy do domu. W aucie nastąpiła niezręczna cisza więc postanowiłam zacząć rozmowę:
-Sebastian, może wpadniesz dzisiaj do nas na kolację?-zapytałam.
-Jasne, jak tylko twoi rodzice nie mają nic przeciwko...-odpowiedział z lekkim uśmiechem.
-Oczywiście że nie mamy nic przeciwko! Sama wpadłam na ten pomysł!-odparła mama.
-Dobrze, to o której mam przyjść?-spytał.
-Przygotuje na dzisiaj kaczkę którą już mam przyprawioną, więc wyrobie się szybko. Może na osiemnastą?
-Okej, więc do zobaczenia!-odparł wysiadając z samochodu na swojej ulicy gdzie mieszka.
***
Gdy dotarłyśmy do domu, od razu zaczęła się rozmowa o pogrzebie... Mama nie dawała za wygraną, by dowiedzieć się jak najwięcej prawdy:
-Kochanie, czy to prawda że nie chciałaś jej pomóc?-zapytała zaciekawiona.
-Mamo, ile razy mam ci powtarzać, że Domi się ode mnie odsunęła i zaczęła się kolegować z kimś innym. Racja, nie chciałam jej pomóc, ale nagle przyszła do mnie i prosiła o pomoc. Po tylu miesiącach! Kiedy zaczęła czego potrzebować zwróciła się do mnie, ale jak było wszystko okej to nawet nie powiedziała mi "Cześć" !-krzyknęłam zdenerwowana.
-Wiesz, nie potrzebnie cie o to pytałam, jak i tak nigdy nie powiesz mi całej prawdy...-oznajmiła.
-Mamo, czy ty na prawdę musisz mnie tak zawsze denerwować?! Wiesz, tak czasami mi się wydaje że jestem ci nie potrzebna!-wykrzyczałam biegnąc do mojego pokoju.
***
Ta cała sprawa ze śmiercią Domi mnie już dobijała... Nagle wszystko zwaliło się na mnie! Miałam tylko taką nadzieję, ze wyprowadzę się raz na zawsze z tego domu i nigdy tu nie wrócę! Położyłam się na łóżku i zaczęłam "wylewać" wszystkie moje uczucia na kartkę. Napisałam wszystko co chciałam wyrzucić z siebie...
**"NIEWAŻNA,WINNA WSZYSTKIEMU,NIE MAJĄCA WSPARCIA, NIEKOCHANA, NIELUBIANA, SMUTNA, OSAMOTNIONA-TO CAŁA JA!"**
Te słowa przypięłam na mojej tablicy korkowej, aby budząc się rano widzieć jaka jestem. Ten cały dzień mnie wykończył fizycznie i psychicznie więc postanowiłam się zdrzemnąć...
***
Dwie godziny później obudził mnie zapach kaczki dobiegający z kuchni. Szybko wstałam z łóżka i przebrałam się w luźne ciuchy, po czym zaszłam do kuchni. Na stole ujrzałam rozłożone talerze a na środku kaczkę. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi, więc postanowiłam szybko zobaczyć kto tam... W drzwiach ujrzałam Sebastiana:
-Cześć, piękna!-powiedział całując mnie w usta.
-Hej, czy nie jesteś za wcześniej?!-zapytałam lekko zasapana.
-Przecież miałem być o osiemnastej. A jest już nawet osiemnasta trzy-odparł.
-Aha... Przepraszam cię, ale jestem lekko jeszcze nie ogarnięta, bo przed chwilą wstałam.
-Nic się nie stało! To może teraz mnie wpuścisz do domu?-spytał śmiejąc się.
______________________________________________
I jak wam się podoba ?! Trochę dłuższy niż zwykle, ale chyba lepiej co nie ? ;P
CZEKAM NA WASZE OPINIE <3
Do następnego


-



  • awatar ραυℓα...♥: Jak zawsze zajebiste <3 ;p
  • awatar Gość: Bardzo fajny blogasek ;) Zapraszam do mnie i licze na rewanż w formie komentarza ;) http://catch-each-day.blogspot.com/ zapraszam ! ;)
  • awatar bloggerka1: @gość: <333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Rozdział 52

Szybko otworzyłam szafę i chwyciłam pierwszą lepszą białą bluzkę wraz z czarną spódnicą. Nie miałam teraz ochoty ani czasu, aby przygotować się jak zwykle, czyli obmyślić co do czego mi pasuje ,a co nie... Z każdą minutą czułam się coraz gorzej... Robiło mi się momentami słabo, a w mojej głowie tkwił list od Domi. Nie wyobrażam sobie momentu, kiedy będę składała kondolencje rodzinie Domi. Nie będę potrafiła spojrzeć im w oczy, z myślą że to przez mnie ich oczko w głowie nie żyje... Tak na prawdę moje życie nie miało by sensu dzięki Sebastianowi który jedyny mnie kocha i wspiera, choć na razie nie mam głowy, aby z nim normalnie porozmawiać.
***
Stanęłam przed lustrem i pomyślałam sobie, w jakim stanie wygląda moja twarz? Sińce pod oczami, rozmazany tusz, a na dodatek pryszcz na nosie, ale nie mogłam myśleć teraz o moim wyglądzie, więc wyjęłam pierwszy lepszy puder i ukryłam się pod tak zwaną "maską"... Po 20 minutach zeszłam na dół do kuchni gdzie czekała na mnie mama. Spojrzałam jej głęboko w oczy i odparłam :
-Ja nie mogę tu zostać! Musze gdzieś wyjechać! Każdy centymetr tej szkoły, tego domu i tego miasta będzie mi przypominał Domi...
-Kochanie, wiem że ci ciężko, ale nie możesz tak od zaraz wyjechać i zmienić swoje życie i swoją przyszłość w jeden dzień-odrzekła przytulając mnie.
-Wiem, ale mam jeszcze Sebastiana... Na pewno się zgodzi ze mną wyjechać i gdzieś wspólnie zamieszkać. Przecież jesteśmy już dorośli i na tyle odpowiedzialni aby ruszyć na przód-powiedziałam.
-Wiesz... Może to dobry pomysł... Zaproś go dzisiaj na kolację. Porozmawiamy na spokojnie, i wszystko obgadamy.
-Dobrze. A teraz może jedźmy już bo się spóźnimy-oznajmiłam otwierając drzwi.
-Jasne, tylko wyjmę z wody kwiaty i ruszamy!
***
Całą drogę na pogrzeb myślałam o rozmowie z mamą... Wiedziałam, że będzie jej trudno kiedy "wyfrunę z jej gniazda" , ale kiedyś musi to nastąpić... Dojeżdżając do celu widziałam już grupę ubranych na czarno ludzi. Poczułam lekkie dreszcze wysiadając z samochodu. Przed moimi oczami ukazała się matka Domi z zapłakanymi oczami i trzymającym zdjęciem jej córki... Podeszłam do niej i powiedziałam:
-Kochałam Domi jak własną siostrę, nigdy o niej nie zapomnę, choć jej już z nami nie ma...
-Jak możesz to do mnie mówić?!? Przeczytałam list w którym Domi ma do ciebie żal, że nie pomogłaś jej kiedy potrzebowała pomocy!-wykrzyczała histerycznie.
-Ja na prawdę nie chciałam, aby cierpiała! Przepraszam!!!-krzyknęłam ze łzami w oczach wybiegając z cmentarza.
Pobiegłam przed siebie, siadając na zniszczonej ławce która znajdowała się koło wielkiego liściastego drzewa. Skuliłam się i zaczęłam płakać. Nagle poczułam dotyk ciepła na mojej głowie. Zmrużyłam oczy i ujrzałam Sebastiana trzymającego przed sobą chusteczkę:
-Proszę, trzymaj...-odparł podając mi ją.
-Czy ty wiesz jak mnie to zabolało, kiedy mama Domi powiedziała mi prosto w twarz że to przeze mnie ona popełniła samobójstwo! Nigdy sobie tego nie wybaczę!
-Karo, to nie twoja wina! Przecież Domi od ciebie się totalnie odciągnęła! Zaczęła się spotykać z innym towarzystwem, a ciebie miała gdzieś!
-Wiem, ale później błagała mnie o pomoc, a jej nie pomogłam! To wszystko moja wina i tak zawsze będzie!-krzyknęłam.
-Wiesz może chodźmy, bo zaraz zacznie się cała ceremonia...-oznajmił chwytając mnie za rękę.
_______________________________________________
Kochani, napisałam nowy rozdział z uwagi na wasze wielkie prośby <3 . Jutro postaram się kolejny rozdział, ponieważ wróciła mi wena <33
Czekam na wasze komentarze, i do następnego
P.s Słuchajcie, mam dalsze plany co do tego bloga. Mam masę pomysłów na dalszy ciąg życia Karoliny , więc nie myślcie sobie że to już koniec ;*

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

 
Cześć Kochani <3
No więc założyłam drugiego bloga którego mam nadzieję że będę prowadziła przez dłuższy czas Jest to opowiadanie ale zupełnie inne niż te
Też o miłości ale fabuła jest inna Zapraszam <3
http://love-in-friend.blogspot.com/
  • awatar Gość: Suuuper ;D Czekam na wiecej rożdziałów na 61 ;D
  • awatar Nati:): Ja też bardzo lubiłam twojeo bloga . Mam nadzieje ,że nie przestaniesz pisac , bo masz naprawde wielki talent .
  • awatar niunia . ~ <3 ;D ;*: Szkoda ;( Bardzo lubiłam twojego bloga :c Czytałam go od samego początku
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Rozdział 51

-Jak to o niczym nie wiesz?! Cała szkoła zapewne o tym mówi!-powiedziała zdziwiona.
-Mamo no powiedz mi, o co ci chodzi!!!-krzyknęłam zdenerwowana.
-Domi popełniła samobójstwo... Podobno jej matka przy niej znalazła list pożegnalny który jest skierowany do ciebie!-odrzekła.
-Co?! Domi nie żyje?!?! To nie możliwie, wczoraj z nią rozmawiałam!-wykrzyczałam ze łzami w oczach.
Nagle ktoś niespodziewanie zapukał do drzwi. Kiedy je otwarłam nikogo nie było, tylko list leżący na wycieraczce. Podniosłam go ocierając łzy. List był zaadresowany do mnie. W głowie miałam przeczucie że jest to list od Domi. Szybko pobiegłam do swojego pokoju i usiadłam gwałtowanie na łóżku. Powoli wyciągałam kartkę z koperty gdzie czekał na mnie list:
" Droga Karolino...
Pewnie kiedy to czytasz mnie już nie będzie na tym niesprawiedliwym świecie... W tym liście chciałabym ci tylko przekazać że nie zrobiłam to wyłącznie z twojej winny. Świat mi się zawalił do gór nogami. Wiem że to ja popełniłam pierwsza błąd odsuwając się od ciebie, ale myślałam że jest w tobie jeszcze kawałek mojej przyjaciółki, ale myliłam się! Myślę że, twoje życie będzie lepsze z myślą że mnie już nie ma... Wybacz mi to co zrobiłam dotychczas... 'Spotkamy się tam na górze!'
Twoja Domi"
***
Czytając ten list łzy nie przestawały mi lecieć. W głowie słyszałam tylko słowa: "To moja winna!". Teraz każdy dzień będzie dla mnie coraz gorszy. Co ja zrobiłam?! Jak ta głupia nie wysłuchałam ją do końca i jej nie pomogłam... Czemu ten świat jest taki niesprawiedliwy?! Wyjęłam album ze zdjęciami i wspominałam czasy dzieciństwa spędzone z Domi. Na każdym zdjęciu była taka uśmiechnięta, radosna, szczęśliwa, a ja jej to zniszczyłam!!! Nagle usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu. Na wyświetlaczu ujrzałam zdjęcie Sebastiana. Nie miałam ochoty z nim teraz rozmawiać, ale chcąc czy nie chcąc odebrałam:
-Sebastian nie mogę teraz rozmawiać!-powiedziałam płacząc.
-Kochanie, co się stało?-zapytał zdziwiony.
-Coś co miało się nie stać! Proszę, zadzwoń kiedy indziej, nie mam ochoty teraz rozmawiać z tobą...-odparłam zakończając rozmowę.
Postanowiłam zadzwonić do Pepe, aby go powiadomić o tym że jego dziewczyna nie żyję. Niech wie co zrobił w jej życiu, że musiała się zabić!
-Haloo?-zapytał.
-Pepe, wiesz może co stało się z Domi?!-spytałam.
-Za bardzo nie chce mi się rozmawiać o tej debilce! Co ona sobie myśli, że wychowamy bachora jak szczęśliwa rodzinka?!-odparł zdenerwowany.
-Jesteś potworem!!! Jak możesz tak o niej mówić?! Kiedy nie była jeszcze w ciąży, fajnie było sobie nią manipulować, a kiedy zaszła w ciąże było już zupełnie inaczej!!! Przez ciebie idioto ona poroniła i co więcej zabrała sobie co najmniej pięćdziesiąt lat życia!!!-wykrzyczałam.
-Co?! Chyba sobie robisz ze mnie żarty! Myślisz że uwierzę w to, że Domi nie żyję?! Grubo się mylisz!-odparł z lekkim śmiechem.
-Czy dla ciebie to jest śmieszne?! Wiesz, szkoda na ciebie nerwów...-oznajmiłam wyłączając telefon.
***
Wtedy uświadomiłam sobie, jak było Domi trudno żyć z tym idiotą! Na jej miejscu zrobiłabym to samo! Najgorzej mi z tym że nie pomogłam jej w momencie kiedy potrzebowała pomocy...
Nagle usłyszałam że ktoś kieruje się w stronę mojego pokoju, więc szybko otarłam łzy i włączyłam telewizor:
-Kochanie, wiem że jest ci ciężko, ale chciałabym ci powiedzieć że za godzinę idziemy na pogrzeb...-powiedziała mama uchylając drzwi.
-Tak szybko zorganizowali pogrzeb?!-zapytałam ze zdziwieniem.
-Jej mama nie chciała zwlekać... Jest strasznie załamana. Popadła w depresje!-odrzekła.
-Aha, rozumiem. Daj mi pół godziny na ogarnięcie się.-oznajmiłam.
-Dobrze, czekam w kuchni.
***
____________________________________________

Wiem, wiem troszeczkę was zaniedbałam ale postaram się to nadrobić Miałam lekkie zamieszanie w moim życiu , ale postaram się wam tego nie okazywać na moim blogu. Dziękuję za wasze komentarze<3 Podoba się wam ten rozdział? Komentujcie-czekam ;-*
+ Spokojnie, nikogo już nie uśmiercę w moim opowiadaniu
Do następnego ( będzie jeszcze w tym tygodniu )
Papa
__________________________________________
PRZEPRASZAM WAS ŻE NIE SPODZIEWALIŚCIE SIĘ TEGO ŻE DOMI UMRZE, ALE WŁAŚNIE TAKIE SĄ OPOWIADANIE. COŚ MUSI SIĘ DZIAĆ ABY AKCJA NIE BYŁA TAKA SAMA I NUDNA... WIĘC JEŚLI KTOŚ TEGO NIE UMIE ZROZUMIEĆ, PROSZĘ ABY NIE KOMENTOWAŁ. DZIĘKUJĘ!
  • awatar Jesteś Bogiem ; 33: zajebiaste <333
  • awatar Kremówka_01 - Tinka: Ja chcę jeszcze jeden! < 33 Kocham twoje opowiadanie : )) Ale szkoda,że Domi umarła ; ((
  • awatar Gość: Szkoda Domi, ale jeśli chodzi o list to przegięła. Jak można mówic, że to była czyjaś wina?! Fajnie >.< Tak lubię twoje opowiadanie, że postanowiłam zarazic koleżankę = kolejna czytelniczka >.< Teraz zapraszam do siebie ;) http://secreet-my-life-dreams.blogspot.com/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (27) ›
 

 
Kochani nowy rozdział pojawi w poniedziałek lub wtorek, przepraszam że miał być dzisiaj a jednak nie będzie, ale mam remont w domu i trudno mi się skupić żeby cokolwiek dobrego napisać... Jeszcze od razu wam mówię że od piątku do niedzieli nie będzie mnie ponieważ jadę na weekend do Ustronia.
Bay <3
Czekajcie na nowy rozdział bo na prawdę warto

____________________________________________
NOWY ROZDZIAŁ W PIĄTEK LUB CZWARTEK.
Po prostu nie mam teraz czasu, remont, szkoła która się zbliża, i jeszcze ten wyjazd, sorki ale jestem tylko człowiekiem.
  • awatar Gość: mtIRZrATBePhxhuiRr 7090
  • awatar Gość: @αиgєℓα;*♥: Soty. O nic. Niechcący :P Przepraszam :)
  • awatar 4everYoung.x3: łał, przeczytałam całego twojego bloga i muszę powiedzieć że masz talent :D już nie mogę się doczekać nowego rozdziału / ps wpadnij też do mnie, na blogu mam pamiętnik i wgl opisuję wszystko, ze swojego życia. Ale ostatnio zaczęłam też pisać opowiadanie, i zależy mi, żebyś je oceniła : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (24) ›
 

 
Rozdział 50

Obudziłam się wtulona w Sebastiana. Na początku nie mogłam uwierzyć że spędziłam kolejną noc z nim, ale później kiedy o tym sobie pomyślałam pojawi się uśmiech na mojej twarzy. Z przymrużeniem oka spojrzałam na zegarek. Oczom nie mogłam uwierzyć że jest już godzina ósma piętnaście! Szybko wstałam z łóżka i zaczęłam się ubierać:
-Co się stało?-zapytał zaspany.
-Muszę iść do szkoły! Obiecałam mamie że pójdę!-powiedziałam lekko zdenerwowana.
-Spokojnie, spokojnie, przecież możesz sobie zrobić jeden dzień przerwy od szkoły.-oznajmił z uśmiechem na twarzy.
-Nie mogę. Jak moja mama się dowie, że nie poszłam do szkoły to mnie zabije!-odparłam.
-A co powiesz jakbym cie dzisiaj wziął na zakupy? Mogłabyś sobie kupić co tylko chcesz-odrzekł.
-To co ,mam nie iść do szkoły?! W sumie uzupełnienie mojej szafy by się przydało.-oznajmiłam.
-No właśnie... To co wybierasz? Dzień spędzony ze mną na zakupach, czy nudne siedem godzin przesiedziane w szkole?-zapytał.
-Oczywiście, że zakupy z tobą, ale co ja powiem mamie?
-Wrócisz do domu o tej godzinie co miałaś wrócić ze szkoły... Proste i logiczne!-odrzekł zaciągając mnie do łóżka.
-W sumie dobry pomysł... Nie wiem co ja bym bez ciebie zrobiła!-powiedziałam całując go w usta.
-Widzisz teraz musisz mi za to jakoś podziękować.-odparł z uśmiechem.
-No nie wiem, nie wiem... odparłam zaczynając go namiętnie całować.
***
Godzinę później zaczęliśmy się ubierać do sklepu. Przed tym oczywiście wzięliśmy wspólny prysznic. Kiedy mieliśmy wychodzić ze sypialni obudziłam się i zapytałam:
-Ej, a twoi rodzice są w domu teraz?
-Nie... Zapewne jak się nie mylę są na delegacji w Tokio.-powiedział przytulając się.
-Ty to masz się fajnie! Moi rodzice raz na rok wyjeżdżają w delegacji... Znaczy, mama. Bo taty niestety nie mam...-odparłam cicho.
-A mogę spytać co się stało z twoim tatą?
-Zginął w wypadku samolotowym. Bardzo za nim tęsknie. Choć miałam 8 lat jak zginął, ale ciągle widzę jego twarz przed oczami...-odrzekłam powoli patrząc się w ścianę.
-Aha, bardzo ci współczuję tego bólu po stracie rodzica...
-Dziękuję, ale wiesz nie chce o tym teraz gadać... Idziemy?-spytałam.
-Tak, jasne!
***
Całą drogę do centrum handlowego milczeliśmy.
Nie wiedziałam w sumie czemu, ale fajnie było posiedzieć w ciszy i porozmyślać. Gdy dojechaliśmy, Sebastian chwycił mnie za rękę i poszliśmy w stronę sklepów. Weszłam do markowych sklepów o których mogłam sobie zamarzyć. Kupiłam sobie parę rzeczy... Następie wybraliśmy się do wytwornej restauracji gdzie zjedliśmy pyszny obiad. I tak właśnie zeszło mi pięć godzin życia...
O godzinie czternastej wróciłam do domu. Trochę się bałam tego, że mama pozna całą prawdę. Weszłam powoli do domu i krzyknęłam:
-Już jestem!
-I jak było? Wiesz że nie wzięłaś plecaka do szkoły?!-odparła lekko zła.
-Było super, i wiem... Ale dzieliłam książki z Patrycją!-powiedziałam.
-No ja myślę! A tak po za tym dowiedziałaś się w szkole o tej wielkiej tragedii? Matko Święta, jak sobie pomyślę o tym to mnie dreszcze zalewają. I pomyśleć że się przyjaźniłyście...
-Mamo, co się stało?! Ja o niczym nie wiem!-odrzekłam krzycząc.
_________________________________--____________
Koniec I jak wam się podoba? Myślę że rozdział wam się spodobał. Sorki że krótki ale chce was potrzymać w niepewności ^-^
A tak po za tym sorki dla tych którzy pisali do mnie na gadu a ja nie odpisywałam, ale mi się gadu skasowało i nie mogłam zainstalować. I wczoraj udało mi się dopiero wejść na web gadu i dostałam od was dokładnie 25 wiadomości :O
Dzięki że jesteście <3
Do następnego

 

 
Biorę się za 50 Będzie tak za godzinkę
  • awatar Gość: Ups. ksiazka-marionetki.blogspot.com
  • awatar Gość: Biorę się za czytanie. ;) Zapraszam do mnie. ;) siazka-marionetki.blogspot.com
  • awatar Gość: Nie, no akurat teraz musiałaś zakończyć rozdział !!? Ale dobrze poczekam na następny !... może jakoś wytrwam !! ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
Rozdział 49

Po poważnej rozmowie z Domi poszłam od razu spać.
Rano obudził mnie dzwoniący telefon. Z przymrużeniem oka spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Okazało się że był to Sebastian. Szybko sięgnęłam po komórkę i odebrałam:
-Dzień Dobry skarbie!-powiedział.
-Dzień Dobry!-odparłam lekko zaspana.
-Zapraszam cię dzisiaj na kolację w ramach przeprosin ,że wczoraj się nie mogłem pojawić u ciebie-oznajmił.
-Kolację? We dwoje?-zapytałam z ciekawości.
-Nie, z moimi rodzicami. Chcą poznać moją dziewczynę.
-No wiesz... Będę się strasznie krępowała przy nich.-powiedziałam niepewnie.
-No co ty! Oni sami wpadli na ten pomysł aby cie zaprosić na kolację.
-No dobrze... Ale tylko raz!-odparłam lekko się śmiejąc.
-Oczywiście, dla ciebie wszystko! Przyjdź do nas o godzinie osiemnastej. Myślę ,że po kolacji zostaniesz u mnie na noc...
-Na noc? No wiesz nie wiem czy mi mama pozwoli. A po za tym ona jeszcze nawet nie wie że mam chłopaka!-powiedziałam.
-To powiedz że idziesz na noc do Patrycji.
-Dobry pomysł! Wiesz co, i chyba tak zrobię!-odparłam zakończając rozmowę.
Po rozmowie z Sebastianem poszłam załatwić swoje sprawy do łazienki, a następnie ubrałam się w zwykłe ciuchy po domu. Zeszłam na dół aby zjeść śniadanie i zacząć temat nocowania...
-Dzień Dobry wam wszystkim!-krzyknęłam.
-Dzień Dobry kochanie! Dobrze spałaś?
-Bardzo Dobrze. Wiesz w Londynie było super, ale chyba w domu najlepiej!-odparłam uśmiechając się.
-No oczywiście że tak! Zrobiłam tosty, chcesz może się skusić?-spytała.
-Z przyjemnością! A gdzie jest Marcin?
-Marcin pojechał do babci odebrać Julkę i Olę.-odparła.
-Aha. Wiesz mamo mogę cię o coś poprosić?-
zapytałam z lekkim dreszczem.
-Jasne, pytaj!-oznajmiła pewnie.
-Bo wiesz, Patrycja moja koleżanka zaprosiła mnie dzisiaj na nocowanie u niej. Czy mogę u niej dzisiaj zostań na noc?
-Kochanie wiesz, ze jutro poniedziałek i idziecie do szkoły... Nie lepiej umówić się w piątek?
-No wiesz, ja już jej obiecałam. A jeżeli chodzi o jutro to wezmę plecak ze sobą i rano pójdziemy razem do szkoły!-powiedziałam z uśmiechem.
-Jak tak to zgadzam się! Ale prosto ze szkoły przychodzisz do domu, zrozumiałyśmy się?
-Tak mamo.-odrzekłam.
Po śniadaniu pojechałam na zakupy aby kupić sobie sukienkę na dzisiejszą kolację. Stwierdziłam że w mojej szafie brakuje takie właśnie eleganckiej sukni. Weszłam do mojego ulubionego sklepu i od razu wpadła mi w oko, czarna, koronkowa sukienka. Moim zdaniem wyglądała bardzo elegancko, ale z lekkim pazurem. Nie zważając na cenę postanowiłam ją kupić. Dodatkowo, wybrałam sobie kilka podkreślających strój dodatków.
***
Zbliżała się godzina osiemnasta. Czas się przygotować na kolację z rodzicami Sebastiana. Na początku wzięłam szybki chłodny prysznic. Następnie ubrałam koronkową bieliznę i zrobiłam makijaż. Na koniec włożyłam moją cudowną, piękną nową sukienkę. Nie mogłam zejść do kuchni tak ubrana, ponieważ mam zaczęła by coś podejrzewać, więc wyszłam tylnym wejściem. Nie było łatwo iść na wysokich szpilkach po kwiatkach w ogródku , ale dałam radę. Kiedy zeszłam już na chodnik zadzwoniłam po taksówkę. Piętnaście minut później byłam już na miejscu. Z lekkim strachem zadzwoniłam do drzwi, a w nich po chwili ukazała się mama Sebastiana i Patrycji.
-Dobry Wieczór, jestem Karolina!-powiedziałam uśmiechając się.
-Dobry wieczór Karolino! Wejdź proszę.-odparła uchylając mi drzwi.
-Zasiądź proszę z nami do stołu, zaraz podam kolację.
-W salonie ujrzałam Sebastiana siedzącego na kanapie. Podeszłam do niego aby się przywitać.
-Cześć Kochanie!-odparłam przytulając go.
-Hej skarbie! Wyglądasz prześlicznie!-powiedział oglądając mnie od dołu do góry.
-Dziękuję! Właśnie o to się starałam.-odrzekłam.
-I ci się udało. Po kolacji pójdziemy do mnie do pokoju.-oznajmił cicho.
-Już nie mogę się doczekać!-powiedziałam całując go namiętnie.
***
Kolacja odbyła się spokojnie. O godzinie dwudziestej pierwszej poszliśmy do sypialni Sebastiana. Wchodząc do pokoju wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Delikatnie zaczął całować moje usta, rozbierając moje ubrania. Od razu przypomniała mi się ta noc z Londynu. Po pięciu minutach byłam już w samej bieliźnie a on w samych majtkach. Zaskoczył się lekko tym że mam na sobie koronkową bieliznę, ponieważ to nie w moim stylu, ale z drugiej strony ucieszył. Powoli zaczął dotykać moje ciało, a ja jego. Następnie przeszliśmy my do tego...
_________________________________________________-
Koniec Myślę że się wam podoba i piszcie jakie są wasze wrażenia po tym rozdziale Komentarze mnie strasznie motywują do dalszego pisania <3
Pozdrawiam moich czytelników i do następnego
________________________________________________
Stówka obserwatorów <3
Oww, dzięki :3 Jutro postaram się napisać następny rozdział, lub pojutrze
Papa ;*
___________________________________________
Jednak jutro napiszę ten nowy 50 rozdział
CZYLI 24.08 Do jutra
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (69) ›
 

 
Biorę się za 49
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Rozdział 48

Po pysznej kolacji weszłam szybko na chat aby popisać ze Sebastianem. Jeszcze dobrze nie weszłam a dostałam już wiadomość od niego:
|Sebastian|
Cześć Skarbie! Niestety nie mogę dzisiaj do ciebie przyjść bo niespodziewanie mamy gości w domu.
|Ja|
Hej. Szkoda... Ale poczekam jutra!
|Sebastian|
Obiecuję ci jutro na pewno spędzimy całą noc razem.
|Ja|
już nie mogę się doczekać!
|Sebastian|
Ja też. Przepraszam cię ale ja już muszę kończyć. Do jutra! Kocham cię.
|Ja|
Rozumiem. Ja ciebie też.
***
Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie tą rozmowę, ale cóż poradzić... Nagle mój telefon zaczął dzwonić. Na wyświetlaczu ujrzałam zdjęcie Domi. Na początku nie chciałam odebrać telefonu, ale z ciekawości spróbowałam zaryzykować:
-Halo?
-Karolina proszę spotkajmy się dzisiaj. Błagam, ja już nie wytrzymam!-powiedziała, histeryzując i płacząc.
-No nie wiem... Wiesz jak nie mam ochoty się z tobą spotkać-oznajmiłam.
-Proszę cię! Ja ci wszystko wytłumaczę, ale spotkajmy się!
-No dobra... Gdzie i kiedy?-spytałam niepewnie.
-Zaraz będę u ciebie w domu, dochodzę do twojej ulicy.-odparła.
-Okej, to ja wyjdę przed dom.-powiedziałam zakańczając rozmowę.
***
Pomyślałam sobie co ze mnie za kretynka, że zgodziłam się na to spotkanie. Kiedy ja potrzebowałam pomocy to zaczęła się kolegować z tymi kretynami, ale jestem bardzo ciekawa co jej się stało tak strasznego że do mnie zadzwoniła...
Wyszłam przed dom z lekkim strachem. Na dworze było już ciemno, a ulica była cicha i ponura. Nagle z oddali zauważyłam biegnąca Domi. Postanowiłam że pójdę powoli w jej kierunku.
-Co się stało?-krzyknęłam.
-Dziękuję że się zgodziłaś ze mną spotkać! Nie wiem od czego zacząć...-odparła.
-Wiesz co, wejdź proszę do mnie do domu, bo na dworze jest strasznie zimno.-powiedziałam kierując się w stronę drzwi. Całą drogę do mojego pokoju, przepłakała... Zauważyłam że to musi być jakaś poważna sprawa, że Domi tak bardzo się tym przejęła. Usiadłyśmy obie na moim łóżku i zaczęłam słuchać co się stało:
-Wstyd mi o tym mówić, ale nie mam nikogo aby się wyżalić. No więc zaczęło się od tego że jeden z chłopaków który był tutaj na imprezie w twoim domu zaczął ze mną chodzić. Nie chciałam mu mówić o tym że jestem w ciąży. Ale wczoraj stwierdziłam że mu o tym powiem. Zareagował strasznie agresywnie! Zaczął mnie bić i krzyczeć na mnie. Dzisiaj poczułam straszne bóle koło brzucha. Poszłam do ginekologa i powiedział mi ze poroniłam! Nie mogę w to uwierzyć! Powiedziałam już rodzicom o tym że jestem w ciąży i zareagowali dobrze. A teraz nie wiem jak mam im powiedzieć ze poroniłam! Nie mogę im powiedzieć ze zostałam pobita przez własnego chłopaka! Proszę, Karolina pomóż mi!-powiedziałam płacząc.
-To o co teraz mi opowiedziałaś jest straszne! Ale chyba po tym co mi zrobiłaś nie myślisz że ja ci w jakiś sposób pomogę? Odciągnęłaś mnie na bok i zaczęłaś się kolegować z jakimś kretynami! Gdzie tylko mnie widziałaś śmiałaś i obgadywałaś mnie za plecami! Pomarz sobie że ci jakkolwiek pomogę! Nie jesteśmy już przyjaciółkami! Dla twojej wiadomości znalazłam sobie już nową przyjaciółkę, a nawet chłopaka którego bardzo kocham i chcę z nim być! Domi, ty tak na prawdę już dla mnie nie istniejesz...-odparłam cicho.
-Ale myślałam że nadal mnie lubisz...-odparła.
-Domi, źle myślałaś. A teraz przepraszam cie ale jestem zajęta bo zaraz mam spotkanie z chłopakiem!
-Czyli nie mogę na ciebie liczyć?-zapytała ze łzami w oczach.
-Nie...-odrzekłam.
Po mojej odpowiedzi, Domi szybko wybiegła z pokoju. Wiedziałam co ona teraz przeżywa, ale nie mogę jej pomóc. Chcę ale nie mogę.


_____________________-_______________________
Koniec! Przepraszam was że tak teraz rzadko pisze rozdziały ale nie mam weny i wgl Podoba wam się ? jak tak to bardzo się cieszę <3
Do następnego <33
P.s WIADOMOŚĆ DO ŻYJĄCAMARZENIAMI<3
No więc z góry przepraszam że taka wiadomość pojawia się na blogu ale musiałam się zrewanżować No więc tak : Ty dupku jak nie doładujesz dzisiaj telefonu to napisze ci tajemniczy list na gadu Z poważaniem ZOZOLINKA
<333.
__________
Jak będzie dużo komentarzy to zrobię dłuższy rozdział wyłącznie przeznaczony o Sebastianie i Karolinie <3
  • awatar Gość: siema, chciała byś być administratorką na moim fp ?
  • awatar Gość: Twój blog jest naprawdę zajebisty. Czytam od początku. I zapraszam do siebie.
  • awatar Gość: piszz szybko bo zajebiste
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (40) ›
 

 
Rozdział 47

" Tej nocy nigdy nie zapomnę. Poszłam do niego do pokoju i sądziłam że skończy się wyłącznie na kolacji. Ale stało się! Przespałam się z chłopakiem moich marzeń. Był tym "pierwszym". Trudno mi opisać całe to wydarzenie, ale spróbuję.
***
Kiedy weszłam do łazienki Sebastian był już nagi,lecz owinięty ręcznikiem. Poprosiłam go aby pomógł mi się rozebrać.... Delikatnie ściągał moją bieliznę. Czułam dreszcze kiedy wyczuwałam na ciele jego ciepło dochodzące z jego dłoni. Następnie weszliśmy do wanny i zaczęliśmy się nawzajem powoli całować. Usiadłam na nim i delikatnie dotykał jego ciało a on moje. Kiedy zrobiła się gorąca atmosfera przeszliśmy do tego czego najbardziej się bałam...
***
Gdy obudziłam się rano, leżąca na łóżku z Sebastianem uświadomiłam sobie dopiero co ja robiła parę godzin temu. Czułam się niekomfortowo leżąc nago, przykryta jakimś prześcieradłem więc ,ubrałam się i wróciłam do swojego pokoju. I na tym skończyła się moja historia z dzisiejszej nocy..."
Karolina!
***
Byłam strasznie zmęczona więc odłożyłam laptopa na bok i zasnęłam... Obudziła mnie pukająca Patrycja do moich drzwi. Powoli wstałam i otwarłam zaspana drzwi:
-Karolina, czy ty wiesz która godzina?!?!-zapytała zdenerwowana.
-Nie wiem, ale na pewno wczesna-powiedziałam przymrużając oczy.
-Wczesna?! Dla twojej wiadomości jest godzina jedenasta i musimy się pakować, bo o godzinie piętnastej trzeba oddać klucze do pokoi!-odparła.
-Spokojnie, zdążę się spakować.-oznajmiłam zamykając drzwi.
Poszłam do ubikacji załatwić swoje sprawy, a następnie przebrałam się w czyste ubrania. Wyjęłam walizkę z szafy i zaczęłam się pakować. W chwili kiedy składałam ubrania napisałam do Sebastiana wiadomość :
"Dziękuję za noc. Było rewelacyjnie! Musimy to powtórzyć. Całuję, Karola."
Pięć minut później ,usłyszałam pukanie do drzwi. Myślałam że to znowu Patrycja z pretensjami, że nie jestem jeszcze spakowana. Ale w drzwiach zobaczyłam Sebastiana. Objął mnie w ramionach i zaczął namiętnie całować:
-Co ty robisz?! Musze się pakować, głupolu!-powiedziałam śmiejąc się.
-Pakowanie poczeka, ale ja nie!-odparł uśmiechając się do mnie.
-Innym razem. Teraz muszę się pakować. Obiecuje ci że jak wrócimy do Nowego Yorku, to spędzimy razem każdy wieczór i noc-oznajmiłam przybliżając moje usta do jego.
-Obiecujesz?-zapytał.
-Obiecuję, a teraz idź bo na prawdę nie zdążę-odrzekłam zamykając drzwi.
***
Po spakowaniu się zeszłam do recepcje gdzie mieli już czekać na mnie Patrycja i Sebastian.
Podeszliśmy wspólnie do recepcjonisty gdzie siedziała też Agnieszka:
-Przepraszam was ogromnie że nie spędziłam z wami czasu spędzonego w Londynie, ale miałam załamanie głowy w pracy.-odparła.
-Nic się nie stało! I tak ten pobyt był naszym najlepszym w życiu!-oznajmiłam uśmiechając się.
-Miło mi to słyszeć! Mam nadzieję że jeszcze kiedyś odwiedzicie Londyn!
-Oczywiście że odwiedzimy. A teraz musimy się żegnać bo za dwie godziny mamy samolot i musimy już jechać na lotnisko.-powiedziałam kierując się do drzwi.
-To do zobaczenia! I miłego lotu!-krzyknęła Agnieszka z oddali.
***
Po przylocie do Nowego Yorku od razu umówiłam się na chat ze Sebastianem. Mieliśmy popisać o dzisiejszym wieczorze. Na pożegnanie daliśmy sobie po buziaku. Patrycja była zdziwiona tym widokiem, ale nie pytała już o szczegóły...
Wchodząc do domu poczułam zapach spaghetti które uwielbiam!
-Już jestem!-krzyknęłam rozglądając się po mieszkaniu.
-O jak dobrze że jesteś! Twoja mama zaraz podaje do stołu!-odparł Marcin.
-Jak dobrze! jestem okropnie głodna!-odparłam.
Weszłam do salonu gdzie ujrzałam mamę rozkładającą talerze:
-Ooo, mamo! Jak cię dobrze znowu widzieć!-oznajmiłam przytulając mamę.
-Cieszę się, ale wytłumacz mi tylko jedno... Czemu nie zadzwoniłaś do mnie ani razu kiedy byłaś w Londynie?! Martwiłam się o ciebie!-odrzekła.
-Przepraszam, zupełnie zapomniałam! Było tak wspaniale że do głowy mi nie wpadło aby zadzwonić do ciebie!
-No już dobrze,dobrze. Siadaj zaraz podam kolację.
________________________________
Koniec Sorka że rozdział dodałam tak późno ale nie mogłam wcześniej Komentujcie, jak wasze wrażenia po rozdziale ? Do następnego <3 Papa : *

{ Kolejny postaram napisać jutro(19.08) }
  • awatar Przyciągasz swoją zayebistością, bejbe;3: Wolałabym żeby to był Kuba,no ale trudno :)
  • awatar Gość: Wow,jestes zajebista wtym pisnaiu opowiadań,sama planuje załozyc bloga ,gdzie bd opisywała moją ksiązke zkazane uczucie,ale jednak zrezygnuje ,bo raczej inne bloggerki sa lepsze w tym niz ja;(
  • awatar Gość: omg .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (27) ›
 

 
Rozdział 46

Po dostaniu wiadomości od Sebastiana byłam w lekkim szoku. Nie wiedziałam co zrobić. Też nie wiedziałam po co mam tam iść, ale przebrałam się z piżamy w zwykłe ubrania, i postanowiłam zaryzykować... Podeszłam do drzwi i spokojnie zapukałam. W jednym momencie chciałam uciec do mojego apartamentu, ale stwierdziłam że nie chce się zachowywać jak małe dziecko, i kulturalnie poczekam na otwarcie mi drzwi. Nagle drzwi się uchyliły, ale niestety nie było nikogo przed drzwiami. Powoli weszłam:
-Sebastian?!-wykrzyczałam rozglądając się po pokoju.
-Buuu!-krzyknął Sebastian przytulając się do mnie.
-Co ty robisz?! Chcesz żebym zawału dostała?!-powiedziałam podniesionym tonem, lecz z uśmiechem na twarzy.
-Chciałem ci zrobić niespodziankę-odparł lekko się śmiejąc.
-Jasne... Chyba chciałeś mi podnieś ciśnienie! Wiesz jak ja się przestraszyłam!-oznajmiłam.
-No dobra,dobra. Już nie gadajmy o tym! Przygotowałem nam kolację, myślę że ci się spodoba...-odrzekł odkrywając obrusem jedzenie.
I wtedy ujrzałam pięknie przygotowane potrawy a pomiędzy nimi płatki czerwonych róż.
-To dla mnie?! Jest prześlicznie! Dziękuje!-powiedziałam przytulając go.
Nie wiem co mnie opętało, ale miałam wielką ochotę pocałować Sebastiana. Przybliżyłam moje usta do jego i zaczęliśmy się namiętnie całować. Po chwili Sebastian rzucił mnie na łóżko. Byłam tak nakręcona że nie myślałam normalnie. Zaczęłam rozbierać jego ubrania i dotykać jego boskie, gorące ciało. Po minucie byliśmy już w samej bieliźnie. Nagle zrozumiałam że chodzi mu tylko o to aby się ze mną przespać... Odepchnęłam się od niego i powiedziałam:
-Przestań! Ja nie chce!
-Jak byś nie chciała to byś nie przyszła do mnie!-oznajmił.
-Myślałam że chcesz pogadać, lub zjeść wspólnie kolacje!-wykrzyknęłam.
-Ale o co ci w ogóle chodzi? Skrzywdziłem cie?!-zapytał zdziwiony.
-Nie! Ale wiem co chcesz ze mną zrobić! Po głowie chodzi ci tylko o to aby się ze mną przespać!-wykrzyknęłam.
-Nie to nie prawda! Chce się tylko z tobą całować, i spędzić wspólnie wieczór-oznajmił chwytając mnie za rękę.
-Na pewno, tylko o to? Obiecujesz?-spytałam cicho.
-Tak, przecież nie jestem żadnym gwałcicielem! Po prostu kocham cie!-powiedział.
I w tym momencie przytuliłam się do niego mocno i powiedziałam:
-Chce to z tobą zrobić-wyszeptałam cicho do ucha.
Sebastian lekko się zdziwił, tym co powiedziałam ale wiedziałam że jest on właściwym chłopakiem z którym to zrobię.
***
Sebastian kazał mi poczekać w pokoju ponieważ przygotował coś w łazience. Po kilku minutach usłyszałam wołanie z łazienki. Uchylił drzwi, i ujrzałam wannę pełną piany, a na podłodze rozsypane płatki róż i zapalone świece. Tej nocy nigdy nie zapomnę...
***
Do swojego pokoju wróciłam o godzinie czwartej nad ranem. Od razu weszłam na bloga i opisałam wszystko po kolei ze szczegółami z dzisiejszej nocy:
_____________________________________________
Koniec Wena mi nie dopisuje Myślę że wam się spodobał rozdział. Jutro coś wam dodam <3
Do następnego i komentujcie <3
P.S Jak chcecie więcej takich rozdziałów z udziałem Sebastiana & Karoliny to piszcie
  • awatar Gość: weszłam na twojego bloga przypadkowo, zauważyłam że masz dużo wejść i napisałaś wiele rozdziałów, nie patrząc na numer rozdziału przeczytałam go, wypadło na ten rozdział i powiem jednym słowem ZAJEBIS**TY! naprawdę piszesz cudownie! chciałabym ci kiedyś dorównać, ale raczej mi się nie uda.
  • awatar this is the new shit: fajne zdjęcie :D
  • awatar ▲† SWAG † ▲: świetne te zdjecie znaczy too :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (29) ›
 

 
Dobra, biorę się za nowy rozdział. Ale nie wiem co z tego wyjdzie...
  • awatar Nereitte: Pisz, pisz, byle szybko! :D
  • awatar Gość: Bierz bierz. ! ;* Może być cokolwiek xDD ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Rozdział 45
Po rozpakowaniu się, poszłam obejrzeć apartament Patrycji. Był tak samo niesamowity jak mój! Umówiłyśmy się że o godzinie szesnastej, pójdziemy pozwiedzać Londyn, więc szybko postanowiłam iść się przebrać w nowe czyste ubrania. Wyjęłam z walizki moją ulubioną bluzkę i dżinsy. Następnie zapukałam do apartamentu Sebastiana aby powiadomić go o dzisiejszym wypadzie na miasto. Podeszłam cicho pod drzwi i zapukałam. Nagle drzwi się otwarły, a w nich ukazał się pół nagi Sebastian. Jego ciało błyszczało się w moich oczach:
-Yyy... Przepraszam, że przeszkadzam ale chce cie poinformować, że o godzinie szesnastej wychodzimy na spacer- powiedziałam lekko się jąkając.
-Cześć! Nie przeszkadzasz! Wejdź proszę. Brałem właśnie prysznic-odparł lekko się śmiejąc.
-Nie, no co ty! Ja już muszę wracać do pokoju, nie będę ci przeszkadzała!-oznajmiłam uśmiechając się.
-Wchodź, nie będę dziesięć razy prosił!-odrzekł chwytając mnie za rękę.
Chcąc czy nie chcąc, weszłam do sypialni Sebastiana. Byłam bardziej wpatrzona w jego gorące, rozpalające zmysły ciało niż w apartament.
-Chcesz coś do picia?- zapytał.
-Yyy, nie , nie dziękuje-odpowiedziałam zamyślona.
-Słuchaj Karola, chce z tobą poważnie porozmawiać-odparł siadając koło mnie na łóżku.
-Yyy, jasne... O czym chcesz pogadać?-spytałam zdziwiona.
-O nas...-oznajmił cicho.
-Sebastian, mówiłam ci że...
I wtedy zbliżył do mnie swoje usta... Moje ciało chciało tego, ale serce mówiło: nie!
Stało się... To co chciałam zrobić dawno... Ale nie wiedziałam że stanie się to teraz i tutaj! Ale uczucie, przyznam szczerze było niesamowite!
Ten pocałunek przypominał mi "ten pierwszy" z Kubą...
-Przepraszam, ale nie mogłem się powstrzymać-powiedział trzymając mnie za rękę.
-Nic się nie stało. Dziękuje-odparłam wychodząc z pokoju.
***
Jestem głupia, ale chyba się zakochałam w Sebastianie na nowo. Weszłam do swojego pokoju i wyjęłam laptopa, a następnie opisałam na blogu sytuacje która się zdarzyła przed chwilą.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Sądziłam, że będzie to Sebastian, ale okazało się, że to na szczęście Patrycja:
-Karolina, czekamy już na ciebie piętnaście minut!-powiedziała.
-Co? Która jest godzina? O kurde, zapomniałam! Strasznie was przepraszam, totalnie się zasiedziałam na laptopie! Już biorę torebkę i idziemy!
***
Kiedy w końcu zeszłam na recepcję, czekał tam już Sebastian. kiedy do niego podeszłam dał mi buziaka w policzek:
-Co wy robicie?!-zapytała zszokowana Patrycja.
-Nic...-odpowiedział Sebastian, uśmiechając się w moją stronę.
Całą drogę szliśmy koło siebie. Rozmawialiśmy ze sobą, jak i wspólnie się śmialiśmy i wygłupialiśmy... O godzinie dziewiętnastej byliśmy już z powrotem w hotelu. Byłam strasznie zmęczona drogą, jak i podróżą do Londynu.
***
W Apartamencie, wzięłam długi, gorący prysznic a następnie przebrałam się w piżamę. Nagle dostałam wiadomość od Sebastiana, o treści takiej:
"Jeśli masz ochotę to wpadnij do mnie. Pokój 9128.
___________________________________________
________ _____ _______ ________ ___________
Koniec, myślę że wam się podoba rozdział <3
Przepraszam za jakiekolwiek błędy ale pisałam go wczoraj wieczorem gdzie już byłam wykończona bo wczorajszym dniu... Do następnego <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (27) ›
 

 
Rozdział 44

Nareszcie Weekend!Dzisiaj lecę do Londynu z Patrycją. Spakowałam już ubrania do walizki. Ubrałam się dość grubo, bo słyszałam że w Londynie nie jest za ciepło o tej porze... Z szafy wygrzebałam wełniany sweter i zwykły t-shirt... Podróż będzie długa, więc chciałam się ubrać aby było mi wygodnie i ciepło. W trakcie malowania się usłyszałam sygnał dobiegający z mojej sypialni. Na wyświetlaczu ujrzałam zdjęcie Patrycji:
-No cześć!-powiedziałam radosnym głosem.
-Hej! Słuchaj bo jest sprawa... No bo, mój brat Sebastian chciał z nami lecieć... I moi rodzice dali mi wybór. Albo lecę do Londynu z Sebastianem, albo w ogóle nie lecę i zostaję w domu... Zgadzasz się aby mój brat leciał z nami?-zapytała cicho.
Gorzej być nie mogło! Nie chce aby Sebastian spędził ze mną mój najpiękniejszy weekend w moim życiu! Ale nie mam wybór! Muszę się zgodzić:
-Jasne!-odpowiedziałam niepewnie.
-No to super! Przyjedziemy po ciebie za godzinę! Do zobaczenia!
-Na razie!

Zdecydowałam że nie będę się załamywać! Chyba doszło do niego, że nigdy nie będziemy razem...
***
Po zapięciu walizki i dokończeniu makijażu zeszłam z walizkami do kuchni, aby pożegnać się z mamą i Marcinem:
-Mamo ja już będę się zbierała, zaraz Pati po mnie przyjedzie-powiedziałam przytulając się do niej.
-Córeczko bądź ostrożna i zadzwoń jak dolecicie-oznajmiła.
-Będę i zadzwonię. O! Już przyjechała!-powiedziałam słysząc dźwięk klaksonu samochodu.
***
Weszłam do auta lekko zawstydzona obecnością Sebastiana.... Droga do lotniska była spokojna i bez żadnych dłuższych rozmów... Jednakże na odprawie rozmawialiśmy o szkole, ale o niczym więcej.
***
-Witaj Londyn!-wykrzyknęłam wysiadając z samolotu.
-Już jesteśmy?! Myślałam że przesiadamy się jeszcze do drugiego samolotu! Tak szybko zleciał mi ten lot...-powiedziała Patrycja uśmiechając się.
-Mi też jakoś szybko zleciał! Teraz muszę zadzwonić do Agnieszki aby podała mi adres jej domu-oznajmiłam wyjmując z torebki telefon.
-Kto to jest Agnieszka?-zapytała Sebastian.
-To moja bliska koleżanka.-odparłam cicho.
***
Z rozmowy z Agnieszką dowiedziałam się, że będziemy mieszkać w hotelu w którym pracuje.
Trochę nie byłam do tego pewna aby w nim zamieszkać, ponieważ nie wzięłam wystarczająco pieniędzy aby zapłacić dwie doby w hotelu... Ale chcąc nie chcąc złapałam pierwszą lepszą taksówką i pokierowałam ją w adres podany mi przez Agę.
Do celu jechałyśmy około piętnastu minut. Kiedy po chwili byliśmy już na miejscu. Ujrzałam ogromny budynek, zrobiony praktycznie z samego szkła ,mieniący się w przeróżnych kolorach. Takie coś mogłam sobie tylko wyobrazić w snach... Z tego podekscytowania, zapomniałam zapłacić za taksówkę, ale na szczęście Patrycja o tym nie zapomniała... W sumie Sebastian i Pati nie byli bardzo zdziwieni takim widokiem, ponieważ bywali w lepszych i droższych hotelach....
***
Weszłam na recepcję dość zagubiona wielkością i wystrojem jej. Nagle ktoś od tyłu mnie przytulił i krzyknął:
-Karolaaa!-wykrzyknęła dziewczyna.
-Agnieszka?!-zapytałam ze zdziwieniem odwzajemniając uścisk.
-Ale się zmieniłaś!-odparła uśmiechając się do mnie.
-Ty również!-powiedziałam lekko się śmiejąc.
-O! Prawie zapomniałam... Przylecieli ze mną moi znajomi. Pozwól że ci ich przedstawię.-odrzekłam.
-To jest Patrycja, moja koleżanka z klasy.-powiedziałam kierując wzrok na nią.
-Aa to jest mój kolega, Sebastian.
-Cześć Wam! Ale przepraszam ja już muszę uciekać do pracy!Mój kolega który jest teraz na recepcji przydzieli wam pokoje!-oznajmiła.
-Aha, rozumiem. A ile będzie nas kosztował łączny nocleg?-zapytałam z ciekawości.
-Pozwól że to taki mały prezent. Nic się nie bójcie, ja wszystko załatwię z pieniądzmi. Bawcie się dobrze! Do zobaczenia!
***
Po rozmowie a Agnieszką, podeszłam do recepcji po klucze do pokoi. Następnie skierowaliśmy się na 9 piętro gdzie dostaliśmy przydzieleni pokojami. Każdy z nas miał osobny pokój. Otwierając apartament nie mogłam doczekać się widoku jaki ujrzę. Uchylając drzwi zobaczyłam wielkie łóżko, a koło niego piękny widok na centrum Londynu. Od tamtego momentu wiedziałam że ten weekend, będzie moim najlepszym w życiu! Obok sypialni była także ogromna łazienka! Coś cudownego!

_______________________________________________
Koniec Myślę że się wam spodobał rozdział Powiem wam że w kolejnym zaiskrzy pomiędzy Sebastianem a Karoliną Więc czekajcie na nowy z niecierpliwością <3 Papa <3
P.s Dzięki wam za ponad 11 tysięcy wejść ♥
To dzięki waszym komentarzom dalej pisze to opowiadanie ♥ Gdyby nie wy to bym skończyła pisać na 20 rozdziale ...
Dziękuje♥
Aha i jeszcze coś No więc pozdrawiam wszystkich z Gadu oraz z prywatnych wiadomości♥
No i Kingę♥ ♥
  • awatar Gość: 長財布 メンズ ヴィトン http://www.biginkz.com/images/XsgfB/Qxb/vhBC ルイヴィトン 鞄 メンズ
  • awatar Gość: to najlepszy bloog jaki czytałam w życiu ! ☺
  • awatar ραυℓα...♥: Boooskie jak zawsze <33
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Rozdział 43

"Droga Karolino! Wiem co czujesz po stracie Kuby. Chciałabym ci to wynagrodzić, zapraszając cie do Londynu. Rozumiem że masz teraz szkołę, ale zapraszam cie na weekend."

Agnieszka.

***
Że niby mam przylecieć do Londynu na dwa dni?! W sumie, czemu by nie skorzystać z okazji, aby wyrwać się od mojego życia tutaj... Natychmiast odpowiedziałam na wiadomość i ruszyłam w stronę kuchni aby porozmawiać o tym z mamą:
-Mamo!-krzyknęłam lekko wychodząc z pokoju.
-Co się stało?-zapytała.
-No bo, słuchaj jest taka sprawa... Koleżanka zaprosiła mnie na weekend do Londynu... I bardzo bym chciała tam lecieć. Pozwolisz mi, proszę?-spytałam uśmiechając się.
-No na pewno nie polecisz tam sama! Wybij sobie to z głowy!-powiedziała z podniesionym tonem.
-Ale mamo! Jestem już dorosła, i muszę się nauczyć samodzielności!-oznajmiłam.
-Ale jak widać twoja odpowiedzialność nie jest na twoim poziomie! Albo lecisz tam z kimś, albo wcale!-odrzekła.
-No dobra! Polecę tam z... Patrycją!
-Z kim? Nie znam tej dziewczyny...-powiedziała.
-Nie znasz, ponieważ jest nowa w szkole! Jest bardzo fajna i jest moją nową koleżanką.
-Zaproś ją do siebie i wtedy stwierdzę czy jest na tyle rozsądna aby cie puścić z nią razem.
-Dobrze, zaraz do niej zadzwonię i zaproszę ją dzisiaj na kolację-odparłam kierując się do mojej sypialni.
***
Patrycja była moim ostatecznym "kołem ratunkowym" aby polecić do Londynu. Natychmiast po rozmowie z mamą zadzwoniłam do niej aby wyjaśnić jej całą sprawę:
-Cześć Pati, słuchaj moja mama zaprasza cie dzisiaj na kolację. Miałabyś ochotę wpaść?-zapytałam.
-Z miłą chęcią! A o której?
-Hmmm... Może wpadnij do nas o siedemnastej-oznajmiłam.
-Dobrze, to do zobaczenia!
-Na razie!
***
Chwilę później po rozmowie z Patrycją zeszłam do kuchni aby poinformować mamę o godzinie przyjścia koleżanki. Następnie skierowałam się do garderoby aby wybrać strój na kolację. Wiedziałam, że Patrycja będzie elegancko ubrana więc nie chciałam być gorsza...Więc ubrałam na siebie kwiecistą sukienkę z różowym wąskim paskiem. Do tego wysokie,kremowe szpilki. Wyglądało to prześlicznie!
***
Wybiła godzina siedemnasta i nadszedł czas spotkania z Patrycją. Usłyszałam dzwonek do drzwi, po czym szybko pobiegłam otworzyć. W drzwiach ujrzałam Pati ubraną w ślicznych markowych ciuchach i torebką Chanel. Taki strój może mi się tylko marzyć!
-Zapraszam, wejdź!-odparłam rozchylając drzwi.
-Dziękuje!-odpowiedziała uśmiechając się.
-Dobry Wieczór!-odparła Patrycja kierując wzrok na moją mamę.
-Oh, Dobry Wieczór! To ty jesteś Patrycja? Miło mi cie poznać! Piękna z ciebie dziewczyna...-oznajmiła.
-Dziękuję Pani bardzo!
-Zasiądźcie do stołu. Zaraz podam indyka!
***
Kolacja była pyszna! Mama i Marcin nie robili żadnego wstydu, ani nie robili przesłuchania...
Nadszedł wreszcie czas aby przejść do rzeczy z moją sprawą:
-Słuchaj, mam pytanie do ciebie... Czy nie miałabyś ochoty polecieć ze mną na weekend do Londynu?-zapytałam.
-Do Londynu? Jasne że tak! Uwielbiam Londyn!-odpowiedziała. z wielkim uśmiechem na twarzy.
_______________________________________________
W kolejnym rozdziale Patrycja i Karolina wyjadą do Londynu gdzie spotkają je przygody ! Sądzę że rozdział wam się podoba <3 Jest na pewno dłuższy niż poprzedni Dziękuje za wasze wszystkie komentarze <3 Pozdrowienia, buziaki i do następnego <3 !!!
  • awatar bloggerka1: @gość: Już poprawiam :)
  • awatar Gość: świetne! Chanel przez jedno 'n'
  • awatar Gość: Obie ślicznie ubrane i te przygody już an nie czekam ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (26) ›
 

 
Rozdział 42

-Co chcesz?-zapytał Sebastian otwierając drzwi.
-Karolina?!?!-powiedział zaskoczony.
-Yyy, cześć Sebastian!-odparłam cicho patrząc w podłogę.
-Karolina, to wy się znacie?!?!-spytała zdziwiona.
-No oczywiście że się znamy! Chodzimy razem do klasy!-powiedział.
-Dokładnie! Przepraszam was ale ja już muszę się zbierać do domu!-oznajmiłam szybko wychodząc za drzwi.
-To ja cie odprowadzę!-krzyknął.
Nagle Sebastian zaciągnął mnie do swojego pokoju i zaczął namiętnie całować moje usta:
-Sebastian, zostaw mnie!-wykrzyczałam odpychając się.
-Karola, kocham cie! Kiedy cie widzę serce mocniej mi bije! Zostań ze mną na zawsze!
-Ja nie mogę! Nie chce! Zrozum to że nigdy nie będziemy razem!!!-odrzekłam płacząc.
Natychmiast wybiegłam z pokoju kierując się do wyjścia. Zadzwoniłam po taksówkę aby jak najszybciej przedostać się do domu...
***
Wbiegłam do pokoju ze łzami w oczach. Włączyłam laptopa, i weszłam na mojego bloga aby się wyżalić:
***I stało się... To czego najbardziej się bałam! Spotkanie z Sebastianem z Sebastianem w cztery oczy. Powiedział te słowa które mnie najbardziej bolą..."Kocham Cię!" Chciałam go pocałować,przytulić... Ale nie mogę. Nie teraz...**
Po tym jak napisałam post na moim blogu weszłam na pocztę. Niespodziewanie dostałam wiadomość od Agnieszki z Londynu. Byłam zdziwiona, a nawet lekko zaszokowana tym co przeczytałam...

_______________________________________
Wiem taki dość nie udany ten rozdział ale coś dzisiaj nie mam weny ani pomysłu na rozdział... Przepraszam tych którzy musieli go czytać
DZIĘKI WAM ZA WSZYSTKO <3
Następny może jutro lub pojutrze
  • awatar Gość: Nieudany ? Ty lepiej tak nie mów ! .
  • awatar ραυℓα...♥: Extra ! <333333333333333333333333333
  • awatar Gość: Świetny rozdział , czekam na kolejny <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
Dziękuje wam za ponad 10 tysięcy odwiedzin i 605 komentarzy ♥
Biorę się za nowy rozdział ♥
♥♥♥♥♥♥♥♥♥
  • awatar Gość: Cześć, mam konto na zapytaj i zobaczyłam link do twojego bloga.!! Kiedy tylko przeczytałam pierwszy rozdział, od razu mnie to wciągnęło i nawet nie zauważyłam, kiedy przeczytałam WSZYSTKIE 41 rozdziałów!! Masz talent. ! Naprawdę.!! Pozdrawia, i czekam na następne rozdziały ;D
  • awatar Gość: Heej!! Dopiero odkryłam tego bloga, ale podoba mi się ;D Tak więc ja też zaczęłam prowadzić bloga z kumpelą, i ja piszę opowiadanie, mimo że dopiero są dwa rozdziały, to może wpadniesz i wyrazisz swoją opinię co do mojej twórczości ;D http://oldschool-paradise.blogspot.co.uk/ Pozdr.
  • awatar αиgєℓα;*♥: < 33333
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Rozdział 41

Po przebraniu się wyszłam przed dom gdzie czekała na mnie już Patrycja. Przyjechała swoim odjazdowym drogim autem. Trochę było mi wstyd za to że musiała widzieć mój ohydny dom, ale jakoś strasznie się tym nie przejęłam, ponieważ nie mogłam się doczekać wyglądu domu Patrycji. Do celu jechałyśmy około 20 minut... W drodze Patrycja opowiedziała mi o swojej rodzinie, z czego dowiedziałam się że ma brata w naszym wieku i że jej rodzice prowadzą firmę nieruchomości. Rodzina jak marzenie!
-Już jesteśmy!-powiedziała wjeżdżając do garażu.
-O jaaaa!-krzyknęłam spoglądając wielkimi oczami na dom.
Był on dość duży, żółty i z dwoma garażami. Nie mogłam się na patrzeć...
Gdy weszłyśmy do środka ujrzałam wielki salon, zrobiony w nowoczesnym stylu. Mogłabym podziwiać to mieszkanie godzinami ale Patrycja zaprosiła mnie do swojego pokoju. Uchylając drzwi już ujrzałam wielkie okno na widok Nowego Yorku. To był mój pokój marzeń choć wolałabym go mieć w kolorze niebieskim...
-Chcesz coś do picia?-spytała.
-Yyy, nie dziękuje... Albo poproszę colę-oznajmiłam podekscytowana pokojem.
-Czuj się jak u siebie, ja idę tylko do kuchni po napoje-powiedziała zamykając drzwi sypialni.
Rozglądałam się po pokoju jak nowo narodzona. Myślałam że to sen, gdzie się właśnie znajduję... Na jednej z komód leżały ramki ze zdjęciami... Podziwiałam profesjonalne sesje Patrycji w Paryżu, Wenecji a nawet w Hongkongu! Kiedy spojrzałam na jedno zdjęcie myślałam że zaraz zapadnę się pod ziemię! To zdjęcie ukazywało Patrycję siedzącą razem na ławce z Sebastianem!!! Co to w ogóle ma znaczyć?! Kim on dla niej jest?! Czy oni są razem, czy co?!?! Zdenerwowana usiadłam na łóżku w oczekiwaniu na Patrycję. Kiedy weszła do pokoju rozpoczęłam z nią poważną rozmowę:
-Już jestem! Dodałam ci do coli cytrynę dla lepszego smaku-powiedziała uśmiechając się.
-Okej, dzięki. Pati, kto jest tutaj z tobą na tym zdjęciu?!-zapytałam zdenerwowana.
-No przecież to mój brat! Super się bawiliśmy na Jamajce!-odpowiedziała uśmiechając się.
-Co?! To jest twój brat!?!?-wykrzyczałam.
-Tak to mój brat i bardzo chętnie cie z nim zapoznam-odrzekła.
Nastała cisza... Ja w mojej głowie miałam tylko myśl że jest to nie możliwie! Nie mogę z nim się spotkać po tym jak odrzuciłam go na balu...
-O właśnie przyszedł z treningu!... Sebastian, choć tu na chwilkę!-zawołała
-Nie, nie , nie! Patrycja ja już zbieram się powoli do domu...-oznajmiłam szybko.
Nagle otworzyły się drzwi do pokoju Patrycji...
______________________________________________

WIEM WIEM TAKI KRÓTKI ALE CHCIAŁAM WAS POTRZYMAĆ W NAPIĘCIU ) CZEKAJCIE NA NOWY , DO NASTĘPNEGO <3


  • awatar Gość: ルイヴィトン アジェンダ http://acadjournal.com/images/FCeX7/OW4gj/5N5eM/ ルイ ヴィトンの新作バッグ
  • awatar Gość: Niech te opowiadania się nie kończą mogę czytać i cyztać ♥ Uzależniona
  • awatar ραυℓα...♥: Omomom...moge to opowiadanie czytać wiecznie ;* ♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›
 

 
Rozdział 40

Po szybkim śniadaniu wyruszyłam w drogę do szkoły. Idąc tam rozmyślałam jak będziesz wyglądał ten nowy rok szkolny i jak potoczy się moje życie... Cieszyłam się wiadomością, że do naszej klasy dojdą nowe osoby. Chyba sobie odpuszczę przyjaźń z Domi z tego względu że ona do mnie nie pasuje... Ja jestem osobą spokojną, a ona przeciwnie... Z daleka widziałam grupkę ludzi którzy byli u mnie na imprezie w niedziele... Wiedziałam że będą mnie olewać i obgadywać... Przeszłam koło nich patrząc na dół, lecz po chwili odezwał się jeden chłopak:
-Ej, kiedy następna impreza?!-odparła śmiejąc się mi prosto w oczy.
-Żadnej imprezy nie będzie, a przede wszystkim z wami!-oznajmiłam powoli idąc przed siebie.
-Uuuu, ktoś jest mocno wkurzony...-krzyknął.
Nie chciałam wlepiać się w dyskusję więc szłam przed siebie kierując się wejściem do szkoły.... W głównym holu ujrzałam moją wychowawczyni stojącą z pewną nieznaną mi dziewczynę. Podeszłam do nich i przywitałam się:
-Dzień Dobry!-powiedziałam podając rękę mojej wychowawczyni.
-Dzień Dobry! Jak miło cie widzieć Karolino!!! Dobrze że jesteś bo mam dla ciebie ważne zadanie-oznajmiła lekko się uśmiechając.
-Jakie?-zapytałam z zdziwieniem.
-Przedstawiam ci nową uczennicę naszej szkoły, Patrycję. Chciałabym cie prosić abyś oprowadziła nową koleżankę po szkole-oznajmiła.
-Yyy, no jasne! Z miłą chęcią!-powiedziałam.
-Doskonale! To zostawiam was same i ruszam przygotować dekorację na apel-odrzekła.
Czułam się lekko skrępowana przy tej dziewczynie. Nie wiem czemu, ale tak było... Moim zdaniem była śliczna! Miała na sobie markowe ciuchy i miała super styl. Między nami zapadła cisza. Nagle nieznana mi dziewczyna odezwała się:
-To co, pokażesz mi coś?-zapytała z uśmiechem.
-Jasne! Co chcesz najpierw zobaczyć? Szkoła jest ogromna więc na pewno nie będziesz się nudziła-odparłam lekko się śmiejąc.
-No nie wiem... Może ty zdecyduje od czego zaczniemy-oznajmiła.
-Okej, więc chodźmy!-powiedziałam z uśmiechem.
***
W czasie oprowadzenia Patrycji po szkole, bardzo się z nią zakolegowałam. Zauważyłam że mamy te same zainteresowania, a także podobną przeszłość.
Zaprosiła mnie dzisiaj do siebie. Jestem strasznie ciekawa jak wygląda jej pokój, a jeszcze bardziej dom. Pewnie nie mam co porównywać jej mieszkanie do mojego. Dowiedziałam się także że będziemy chodzić do tej samej klasy, i ustaliłyśmy już że siedzimy razem w ławce... Nie chce mieć już z Domi żadnego kontaktu... Ona woli się bawić z chłopakami niż spotykać się ze mną, więc sobie odpuszczę...
***
Po męczącej "wycieczce" po szkole skierowałyśmy się od razu na apel rozpoczynający rok szkolny. Oczywiście w drodze spotkałam Domi, ale nie odezwałaś się do mnie słowem. W sumie to dobrze, bo nie chce rozpoczynać następnej dyskusji... Po jej minie widziałam że była zdziwiona tym że przyszłam z kimś na apel. Trudno, niech żałuje to co straciła...
***
O godzinie 12 skierowałam się szybko do domu, aby coś zjeść i przebrać się na spotkanie z Patrycją u niej w domu. Gdy weszłam do kuchni ujrzałam Marcina i mamę:
-I jak było?-spytała mama.
-Dobrze.-odparłam szybko kierując się do swojego pokoju.
Nie chciałam prowadzić zbędnej rozmowy... W sumie nie mam o czym z nimi porozmawiać.
Gdy weszłam do mojej sypialni szybko zaczęłam "kopać " w garderobie. Nie wiedziałam w co się ubrać. No bo przecież nie mam żadnych markowych ciuchów aby pokazać się jak najlepiej... Ale wybrałam najdroższe ciuchy jakie miałam w szafie. Myślę że nie zrobię obciachu pokazując się w nich...

________________________________________________
KONIEC JAK DOBRZE PÓJDZIE WSTAWIĘ WAM COŚ DZISIAJ ALE NIE OBIECUJĘ PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO NIE DODAWAŁAM ROZDZIAŁÓW, ALE SAMI WIECIE CZEMU, BO PISAŁAM... DO NASTĘPNEGO KOCHANI<33333
AHA I TO ZDJĘCIE Z MOICH WAKACJI BYŁO ROBIONE W EGIPCIE
  • awatar Gość: świetnyy ... tylko szkoda mi Domi : C
  • awatar ραυℓα...♥: Faajnyy <3
  • awatar Gość: w końcu się doczekałam kolejnego rozdziału <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›